3 lip 2014


Czy blogi mogą być skutecznym narzędziem marketingowym dla wszelkiej maści instytucji kultury? Czy mogą owym instytucjom pomóc w „sprzedawaniu” oferty kulturalnej? Czy konsumentów można przy ich pomocy zwabić, aby zainteresowali się teatrem, muzeami czy różnymi eventami proponowanymi przez animujące kulturę placówki?

Patrząc na to, jak wygląda polska blogosfera instytucji kulturalnych, można mieć pewne wątpliwości. Przede wszystkim ze względu na znikomą liczbę blogów okupujących ową kulturową część polskiej blogosfery. Poza tym, nawet jeśli pojawią się w niej jakieś e-dzienniki, to można podejrzewać, że wcale nie spełniają one swojej marketingowej funkcji (kto wie, może ich twórcy nie mają takowej na uwadze). Nie generalizując jednak, spójrzmy na dwa blogi; jeden fatalny w perspektywie tej funkcji; drugi całkiem niezły. Zestawmy ze sobą blog Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie (będę o nim pisał: „niefajny”) z blogiem Opera Bałtycka Weissblog (dalej określny jako „fajny”).

Wydaje się, że dziennik prowadzony przez Marka Weissa, dyrektora Opery Bałtyckiej w Gdańsku, to blog, którego istnienie udowadnia, że blogować w kulturze można. Twórca pisze tak, jakby zastosował się do rad akademików zajmujących się społecznymi aspektami internetu, a także do wskazówek marketerów pracujących w wielkich korporacjach. Właśnie w taki sposób powinien postępować każdy pracownik placówki kultury, chcący prowadzić interesujący i przyciągający blog.

Co zatem zrobił Weiss, czego nie zrobiono w wypadku dziennika niefajnego. Po pierwsze zrozumiał, że aby skutecznie budować społeczność wokół swojej instytucji, należy pobawić się w tak zwany storytelling. Blog prowadzony przez placówkę nie może być tylko pustym, beznamiętnym sprawozdaniem na temat tego, co w danym momencie w konkretnej instytucji porobić, zobaczyć, jak ową placówkę znaleźć. To nie miejsce na – jak w przypadku blogu niefajnego – opisy muzealnych eksponatów. To raczej przestrzeń, gdzie czytelnikom należy zaoferować wciągającą i osobistą opowieść na dany temat. Weiss robi to świetnie, gdyż każdy wpis nazwać można około-operowym, to znaczy poruszającym się w temacie opery, ale zahaczającym o osobiste życie Autora, politykę, kwestie społeczne.

Posty na blogu fajnym mają charakter eseistyczny. Można powiedzieć, że to właśnie ta jego cecha powoduje, że Weiss stosuje się do marketingowych zaleceń zawartych w Cluetrain Manifesto, czyli biblii marketerów chcących skutecznie promować coś w internecie. Jedna z zasad wspomnianego manifestu głosi, że „rynki to rozmowy” i że w sieci nie da się czegoś reklamować, nie rozumiejąc działających oddolnie, kreatywnych i nastawionych na zabawę internautów. Nie ma w sieci miejsca na suchy, beznamiętny przekaz. Jeśli się to zrozumie, jest się na dobrej drodze, aby wdrażać tak zwany relationship marketing, czyli marketing nastawiony na komunikację i opierający się na przekonaniu, że to odbiorcy są w stanie dobrze coś wypromować – na przykład zaczną masowo komentować wpisy, a co ważniejsze zaczną do nich odsyłać na swoich blogach czy w serwisach społecznościowych. Informacje o tym, co piszemy, a co ważniejsze o naszej instytucji i jej ofercie, nieść się zaczną na skrzydłach marketingu wirusowego (viral marketing). Kto wie, może internauci sami zaoferują, aby pisać na naszym blogu swoje własne wpisy – wtedy oprzeć się możemy na pracy „amatorów”, tylko ją nadzorując.

Jednym słowem, przy prowadzeniu blogu ważne jest, aby być autentycznym. Wątpliwe jest, aby prowadzący blogi instytucji kulturalnych wpadali na pomysły niczym z dziennika Wal-marting Across America, ale o autentyczność należy pamiętać na każdym kroku, rozumiejąc ją właśnie jako utrzymywanie osobistego tonu. Oczywiście wspomnieć można by o szeregu innych wskazówek, o których aż gęsto w różnych poradnikach: częstym i regularnym pisaniu, odpowiadaniu na komentarze, wybieraniu specyficznego tematu, na temat którego się bloguje, wykorzystaniu blogów do SEO itd. Nie będę jednak o tym pisał, bo – jak już wspomniałem – dużo na ten temat źródeł (na przykład książka Blogowanie Jill Walker Rettberg – z niej pochodzi użyta we wpisie grafika). Instytucje kultury chcące blogować nie będą miały problemów, aby owe źródła znaleźć – szkopuł w tym, żeby rzeczywiście chciały, a z tym, patrząc na liczbę „kulturalnych blogów”, może być kiepsko.

Napisz coś

Subskrybuj wpisy | Subskrybuj komentarze

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -