12 mar 2014

Widownia napisała o stylu życia i kulturze. Zainspirowany tym wpisem oraz pewnym panelem podejmuję podobny temat.

21 lutego 2014 roku miałem przyjemność uczestniczyć w panelu eksperckim Uczestnictwo w kulturze: jak uchwycić „kulturę w biegu”? zorganizowanym przez zespół badaczy pracujących nad projektem Punkty styczne: między praktyką a kulturą (nie)uczestnictwa (grant Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w programie Obserwatorium kultury).

Kierownik projektu – profesor Cezary Obracht-Prondzyński oraz inni naukowcy (m.in. Agata Bachórz i Krzysztof Stachura) przedstawili wyniki badań pilotażowych (metoda dzienniczkowa i etnografia). Celem panelu była wymiana myśli zaproszonych ekspertów, co zaowocować miało wskazówkami dla zespołu badawczego dotyczącymi tego, jak prowadzić dalsze dociekania nad uczestnictwem w kulturze.

Jeden z poruszonych podczas spotkania wątków związany był z rozumieniem pojęcia uczestnictwo w kulturze. Czy należy je utożsamiać z instytucjonalnym wymiarem, to znaczy z chodzeniem do kina, teatru, na koncerty, kupowaniem i ściąganiem muzyki czy filmów. A może niekoniecznie; może uczestnictwem są również takie aktywności, jak uprawianie jakiejś dyscypliny sportowej czy gotowaniem potraw charakterystycznych dla ulubionej kuchni, niech będzie, że indyskiej. Jeśli tak, to należałoby potraktować uczestnictwo jako kategorię mocno performatywną, związaną z wieloma naszymi codziennymi wyborami i zachowaniami.

Osoby pracujące nad projektem nie do końca się określiły, którą opcję przyjęły. W materiałach zaprezentowanych zaproszonym ekspertom uczestnictwo raz traktuje się instytucjonalnie, raz performatywnie. I nie ma w tym niczego złego; można przecież przyjąć, że na badane zjawisko patrzy się wielowymiarowo, a działania konkretnych osób ujmuje się jako rozpięte na kontinuum instytucjonalność-perfomatywność.

W kontekście opisywanego problemu ciekawi mnie, w jaki sposób badacze podejdą do aktywności respondentów w internecie, bo przecież niezwykle trudno jest rozstrzygnąć, po jakiej stronie wspomnianego kontinuum mieszczą się działania sieciowe. Czy jeśli mój blogowy wpis traktuje o kuchni indyjskiej, a używam Bloggera lub Wordpressa, to jest to uczestnictwo w kulturze instytucjonalne czy performatywne? Oczywiście takie i takie.

Internet jest obszarem, gdzie najtrudniej jest „posegregować” zachowania kulturalne ludzi i przypisać je do jednego z omawianych wymiarów. Co więcej, sieć może przesuwać owe aktywności w jedną albo drugą stronę. Weźmy miłośnika kuchni indyjskiej, na co dzień pichcącego coś pysznego, ale nie opisującego tego w necie; weźmy również tego, który prowadzi na temat swojego gotowania bloga, wykorzystując jedną z wielu popularnych platform. Działanie tego drugiego przesunie się mocno w stronę instytucjonalnego krańca kontinuum. Popatrzmy z kolei na dwóch fanów filmów, regularnie chodzących do kina. Jeden z nich korzysta z sieci sporadycznie, drugi bardzo często, bo pisze recenzje obejrzanych filmów do portalu filmowego. Ten drugi będzie naturalnie działał bardziej performatywnie od pierwszego.

Projektując wszelkie badania na temat uczestnictwa w kulturze, należy zatem pamiętać o dylematach odnoszących się do kategoryzowania zjawisk internetowych. Sieć często automatycznie utożsamia się z performatywnością – głównie w związku z patrzeniem na nią przez pryzmat modnego ostatnio pojęcia kultury partycypacji – i przez to zapomina o jej instytucjonalnym wymiarze. Kreatywnym i twórczym jest się w internecie zwykle tylko wówczas, gdy ma się założone konto na Facebooku lub googleowski profil. Od „instytucjonalizacji” sieci się nie ucieknie.

Na koniec jeszcze jedna uwaga, kto wie, może najbardziej znacząca. Zastanawiając się nad teoretycznymi i metodologicznymi założeniami dociekań nad uczestnictwem, trzeba sobie uzmysłowić, że ważne jest rozstrzygnięcie, czym aktywności internetowe różnią się od nieinternetowych. Czy pisanie bloga kulinarnego jest czymś innym, niż zapisywanie przepisów w zeszycie i wklejanie do niego kolorowych zdjęć ulubionych potraw? Czy prowadzenie dziennika sieciowego jest bardziej „instytucjonalne”? A jeśli tak, to dlaczego? Czy rozmowa „na żywo” ze znajomymi na temat ulubionych filmów jest bardziej „performatywna” od pogawędki na ten sam temat toczonej w internecie. Może nie, skoro ludzie często traktują obie te formy komunikacji jako tożsame.

Na takie i inne pytania powinien odpowiedzieć sobie każdy, kto planuje badania nad uczestnictwem w kulturze.

 

Napisz coś

Subskrybuj wpisy | Subskrybuj komentarze

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -