5 gru 2012

Twórca grafiki: Michał Szota
Już wkrótce 13 grudnia, dzień kojarzący się w Polsce głównie z koksownikami oraz pewnym przekazem telewizyjnym, przez który w 1981 roku nie wyemitowano jednego z odcinków Teleranka. I chociaż z roku na rok coraz bardziej utożsamiam się z całym medialno-społecznym zamieszaniem spowodowanym rocznicą wprowadzenia w Polsce stanu wojennego (jestem bowiem osobą, o której, z racji roku urodzenia, zwykło się mówić „dziecko wojny”), to jednak tym razem 13 grudnia postawię na „Dzieci sieci”, to znaczy koordynowany przeze mnie projekt badawczy. 

Właśnie w rocznicę stanu wojennego odbędzie się spotkanie mające podsumować wspomniane wyżej zadanie badawcze. Realizowane ono było pod egidą Instytutu Kultury Miejskiej w Gdańsku i to w jego siedzibie będzie można posłuchać mnie oraz innych członków zespołu, opowiadających o tym, co w ciągu ostatniego półrocza udało się nam zrobić. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że zawiązanie się ekipy badaczy nastąpiło przy wykorzystaniu jednego z serwisów społecznościowych. Informacja na temat konkursu grantowego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wywołała dyskusję osób, które postanowiły współpracować i które, w kilku przypadkach, znały się jedynie z sieci. Czyż to nie idealny przykład budowania kapitału społecznego przez wykorzystanie mediów społecznościowych? Oczywiście że tak, ponieważ badacze „skrzyknęli się” i zmobilizowali do działania przy pomocy nowoczesnego kanału komunikowania.

Oprócz gdańskiego spotkania, 13 grudnia będzie miała miejsce premiera raportu badawczego. Aby zachęcić do pobrania tekstu, który udostępniony będzie na stronie IKM (nie omieszkam do niego odesłać w stosownym czasie), tylko w pigułce omówię motywacje i rezultaty naszych naukowych dociekań. 

Zanim jeszcze zaczęliśmy badać, irytowało nas, że chociaż istnieje bardzo dużo publikacji na temat tak zwanego cyfrowego pokolenia (the digital generation), to jednak bardzo rzadko poruszany jest w jego kontekście temat kompetencji związanych z korzystaniem z internetu. Zaznaczę, że przez wspomniane wyżej pokolenie rozumie się ludzi młodych będących z siecią za pan brat, to znaczy od dzieciństwa świetnie posługujących się różnymi narzędziami i budujących przy ich pomocy swoją tożsamość. Denerwowało nas, że jeśli już się pisze o kompetencjach, to traktuje się je jednowymiarowo, zwykle wspominając jedynie o obronie przed niebezpieczeństwami takimi jak pornografia czy przemoc sieciowa (cyberbulling). Irytowało nas również to, że pod kątem takich właśnie kompetencji bada się najczęściej osoby w wieku od 15 do 19 lat, ignorując młodszych. 

Z tych względów podeszliśmy do sprawy inaczej, to znaczy naszą populacją badawczą uczyniliśmy dzieci w wieku od 9 do 13 lat. Dodatkowo zdecydowaliśmy się, przed rozpoczęciem badania, skonstruować wykaz kompetencji komunikacyjnych związanych z posługiwaniem się internetem. Nie ma potrzeby, abym ten model tutaj przytaczał, gdyż odnaleźć go można będzie w raporcie, a zajmuje on dobre kilka stron, bowiem podzielony jest na standardy (wymieniam je w grafice widocznej na samym dole wpisu) i wskaźniki opatrzone licznymi przykładami. Część z nas w żartach przyznawało się, że sama nie posiada umiejętności, jakich wymagamy od dzieci. Mimo to założyliśmy, że gdyby maluchy wykształciły wszystkie kompetencje, byłoby to dobre dla ich rozwoju osobistego. 

Badając kompetencje zawarte w modelu, posłużyliśmy się wieloma metodami: wywiadami skategoryzowanymi z dziećmi i ich rodzicami, netnografią (obserwacja połączona z przepytywaniem internautów) serwisów internetowych skierowanych do grupy wiekowej 9-13 lat, obserwacją w szkole oraz ilościową i jakościową analizą treści programów nauczania. Od razu zaznaczę, że nasze badania cechował etnograficzny „nalot”, co oznacza, że próby składały się z małej liczby aktorów społecznych i nie były reprezentatywne. Trudno bezdyskusyjnie uogólniać nasze wnioski; nie jest to jednak wadą badania, gdyż ma ono charakter wstępny, a uzyskane rezultaty mają być drogowskazem dla innych (na marginesie zaznaczę, że sami zamierzamy zadanie kontynuować, przymierzając się do badania „Dzieci sieci 2.0” – tym razem chcemy analizować dużą, losową próbę uczniów polskich gimnazjów). 

Jakie rezultaty uzyskaliśmy? Temu tematowi poświęcę najmniej miejsca, co uczynię z premedytacją, aby zachęcić do odwiedzenia 13 grudnia strony IKM, pobrania raportu i zabrania się za lekturę. Generalnie, wyniki skłaniają do czarnowidztwa i nie chodzi bynajmniej o kompetencje dzieciaków. Z tymi wcale nie jest tak źle, bowiem część z nich korzysta z internetu dość sensownie. Oczywiście z perspektywy naszego modelu mają one (dzieciaki) wiele braków, a różne umiejętności rozwinięte są w różnym stopniu, lecz stwierdzenie, że badane dzieci nic nie umieją, byłoby przesadą. 

Największym pesymizmem napawa to, co stwierdziliśmy, analizując edukację formalną, czyli szkołę. Zapomniałem chyba dodać, że ważną częścią zadania było przewertowanie ogromnej liczby programów nauczania, w celu stwierdzenia, w jakim zakresie dzieci uczone są omawianych przez nas kompetencji. Niestety, sytuacja przedstawia się niewesoło, czego najlepszym potwierdzeniem jest to, że w programach szkolnych nowe media kończą się na płytach CD, a dla autorów owych podręczników nic nowszego zdaje się nie istnieć. Powyższe stwierdzenie jest oczywiście radykalnym przykładem tego, że sfera edukacji formalnej nie jest dla dzieciaków jakąkolwiek podporą w rozwijaniu pożytecznych umiejętności internetowych. Kompetencje promowane przez szkołę w żaden sposób nie odpowiadają tym, które dzieci już posiadają. Jednym słowem – nie jest różowo. O kolejnych tego powodach czytelnicy dowiedzieć się będą mogli 13 grudnia, czytając raport na stronie Instytutu Kultury Miejskiej w Gdańsku, do czego mocno zachęcam.

Napisz coś

Subskrybuj wpisy | Subskrybuj komentarze

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -