W nowym „Filmie” bardzo ciekawy artykuł o antyfanach – można go znaleźć na stronie internetowej magazynu (nieco skrócony) i na stronie onet.pl (całość). Ponieważ nie ma sensu streszczać czegoś, do czego prowadzą linki, pozwolę sobie przywołać „zajawkę” i zaprosić do lektury.Tom Cruise to czubek. Sarah Jessica Parker wygląda jak koń. Nienawidzę Nicolasa Cage’a... Nie, nie chcemy nikogo obrażać. To tylko nazwy internetowych stron. W sieci roi się od takich wyznań. Ich autorzy zakładają kluby i fora dyskusyjne. Tworzą prześmiewcze filmy, grafiki i teksty (...). To antyfani. W Polsce będę mieli używanie już od 26 grudnia, gdy na ekrany wejdzie czwarta część „Mission: Impossible” ze zienawidzonym Tomem Cruise’em.
Fanizm i antyfanizm to dwie strony jednej monety. Awers i rewers. "Nie ma fanów bez antyfanów i antyfanów bez fanów", mówi znany antropolog kultury, profesor Wojciech Burszta. Ale, jak napisał amerykański psycholog Stuart Fischoff, "bycie antyfanem ma jedną zasadniczą przewagę nad byciem fanem – jest bardziej zabawne" (dalej).

0 komentarze:
Prześlij komentarz