11 gru 2011

Od 4 do 6 listopada 2011 roku uczestniczyłem w konferencji Is It ‘Cause It’s Cool? Affective Encounters with American Culture zorganizowanej przez Austrian Association of American Studies (AAAS), stowarzyszenie istniejące od 1975 roku i działające na różnych polach w celu promocji American Studies. AAAS zostało wsparte organizacyjnie przez dwie uczelnie – niemiecki Universität Des Saarlandes oraz austriacki Universität Wien. Konferencja odbywała się w Salzburgu w kompleksie konferencyjno-hotelowym Schloss Leopoldskron. Obrady miały miejsce w głównym budynku – niezwykle ciekawym architektonicznie rokokowym pałacu.

Naczelnym tematem konferencji, angażującym wszystkich jej uczestników, było zagadnienie różnych reakcji na amerykańską kulturę popularną. Zgromadzeni akademicy próbowali odpowiedzieć na szereg pytań: dlaczego pop-produkty ze Stanów wzbudzają tak skrajne emocje w innych niż USA częściach świata? Z jakiego powodu owa popkultura jest z jednej strony podziwiana, z drugiej nienawidzona? Co się dzieje, kiedy amerykańska kultura zostaje wtłoczona w afektywną konsumpcję ludzi spoza Stanów Zjednoczonych?

Słowem-kluczem konferencji stał się termin cool, czyli przymiotnik używany do opisywania produktów kulturowych pochodzących z USA. Podczas obrad pojęcie to odmienianie było przez wszystkie możliwe przypadki i używane w wielu różnych kontekstach przez przedstawicieli takich dyscyplin naukowych jak American Studies, Cultural Studies, Media Studies, Film Studies, a także historyków, politologów czy socjologów. Przedstawiciele wszystkich dziedzin zastanawiali się dlaczego coś, co pochodzi ze Stanów, jest traktowane jako cool? A może obecnie dzieje się coś odwrotnego – może w coraz większym stopniu produkty z tego kraju są postrzegane jako niebędące cool? Starano się poza tym (i przede wszystkim) odkryć, co oznacza sam termin cool – kiedy można o jakimś pop-zjawisku powiedzieć, że jest właśnie takie, a kiedy z całą stanowczością odrzucić jego coolowość.

W sprawozdaniu skupię się na wystąpieniach plenarnych, czyli tych, na których zaprezentowali się zaproszeni przez organizatorów tak zwani keynote speakers (główni mówcy). Dwudniowa konferencja podzielona była na wiele segmentów tematycznych – program ułożony został w ten sposób, że większość z nich pokrywała się czasowo. Podczas każdego wystąpiło od 2 do 4 badaczy; łącznie, w trakcie 12 paneli (wyłączając sesje plenarne), referowało 30 naukowców, natomiast podczas 3 sesji plenarnych swoje wykłady wygłosiło 4 gości głównych.

Pierwszym (według kolejności wystąpień) był Joel Dinerstein – amerykański uczony z Tulane University w Nowym Orleanie, gdzie dzierży stanowisko profesora oraz Dyrektora Wydziału American Studies. Dinerstein jest autorem książki Swinging the Machine: Modernity, Technology, and African-American Culture Between the World Wars traktującej o powiązaniach industrializacji oraz rozwoju technologicznego z narodzinami jazzu w USA. Główne zainteresowania tego akademika to literatura amerykańska (w tym głównie afro-amerykańska) oraz kultura popularna. Warto wspomnieć o pozaakademickiej działalności Dinersteina, który często „wykorzystywany” jest przez firmy medialne w charakterze konsultanta. Keynote speaker miał swój wkład między innymi w powstanie serialu Boardwalk Empire wyprodukowanego przez HBO.

W prezentacji otwierającej konferencję i zatytułowanej Hip vs. Cool. Delineating Two Key Concepts of US Popular Culture naukowiec pokazał, że współcześnie łączy się ze sobą dwa pojęcia – hip i cool. Czyni się to jednak nieco na wyrost – zdaniem Dinersteina nie należy obydwu terminów utożsamiać chociażby z tego względu, że zupełnie inne jest ich pochodzenie. Bycie hip to wyrażenie, które narodziło się w latach 30. XX wieku w kolorowej społeczności Stanów Zjednoczonych i oznaczało nic innego, jak obycie w najnowszych trendach artystycznych i kulturowych. Bycie cool kojarzono natomiast ze stoicką postawą, opanowaniem polegającym na nieemocjonalnym podejściu do życia, co oczywiście było pozą, przyjmowaną specjalnie dla wywołania pożądanego efektu w najbliższym otoczeniu danej osoby. Przykładem człowieka będącego cool był legendarny muzyk jazzowy Lester Young, którego powiedzenie „I’m keeping it together”, stało się synonimem wyrazu cool – bycia niewzruszonym wobec ekonomicznych czy społecznych problemów i trudności.

Po drugiej wojnie światowej środowiska murzyńskie zaczęły stawiać cool w opozycji do kultury białych zgodnie z zasadą: „my” (kolorowi) jesteśmy cool, „oni” (uciskający nas biali) zdecydowanie takimi nie są. Dopiero artystyczna awangarda, beatnicy oraz kontrkultura amerykańska wyprowadzili słowo cool z getta i wprowadzili do szerszej świadomości społecznej. Norman Mailer (autor powieści The White Negro), Jack Kerouac oraz inni pisarze tego pokolenia spowodowali, że cool stało się pojęciem globalnym, weszło do współczesnego ponadnarodowego lingua franca oraz zaczęło być kojarzone z eksportowaną do wszelkich zakątków globu popkulturą z USA. Był to kolejny krok prowadzący do zatarcia się różnicy między hip i cool – Mailer, Kerouac i inni byli przecież hip, byli również cool, a co więcej, pisali, używając obu terminów (podobnie czynili zresztą hipisi oraz nowa lewica). Zanik rozróżniania obydwu stał się ewidentny w latach 70. kiedy to i hip i cool stały się sloganami marketingowymi używanymi przez korporacje (nie tylko medialne) w celu zwiększenia sprzedaży. Utowarowienie obydwu wyrażeń sprzyjało ich zamiennemu użyciu i w końcu utożsamianiu.

(W tym miejscu za jakiś czas umieszczę filmik prezentujący wystąpienie Dinersteina. Organizatorzy konferencji już od miesiąca obiecują opublikować w internecie nagrania wystąpień głównych mówców - jak tylko owe video się pojawią, natychmiast je wkleję).

Referat Joela Dinersteina okazał się niezwykle ciekawy i, co ważne, wyjątkowo dobrze wprowadził uczestników w tematykę obrad. Historyczny nalot wywodu pierwszego z keynote speakers pokazał, że znaczenie słowa cool może się niezwykle dynamicznie zmieniać. Ukazując ewolucję omawianego pojęcia, Dinerstein nie ustrzegł się pewnych braków – chociaż cały wywód był nieskazitelny pod względem teoretycznym, to jednak nie można w nim było znaleźć odniesień do wielu dawnych i współczesnych zjawisk kulturowych istotnych dla omawianego problemu, na przykład do kultury disco czy hip-hopu. Jeśli intencją mówcy było pokazanie, że obydwa te zjawiska przynależą do ery, kiedy hip i cool zostały zrównane na korporacyjny użytek, to wydaje się to zbytnim uproszczeniem. Hip-hop to również żywa, oddolnie kształtowana kultura, która „zagarnia” omawiane terminy na własny użytek i robi z nimi o wiele więcej, niż chcieliby specjaliści od marketingu.

Wystąpienie drugiego z zaproszonych badaczy (pierwsza sesja plenarna drugiego dnia obrad) – Jaapa Kooijmana – było zdecydowanie mniej interesujące. Naukowiec wziął na tapetę mało oryginalny problem celebrydyzacji polityki. Jedyne za co można pochwalić prelegenta to próba dość ciekawego zestawienia Michaela Jacksona z Barakiem Obamą. Postacie te porównane zostały w kontekście zaniku granic między polityką i gwiazdorstwem (stardom) – Kooijman uznał, że obydwie (postacie) odniosły sukces, bo zaakcentowały bycie cool. W ten sposób cool jest łącznikiem, czymś co pozwala pogodzić z pozoru niezwykle od siebie oddalone sfery polityki i masowej rozrywki kinowej, muzycznej czy telewizyjnej. Mało innowacyjny temat dziwi, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę dorobek i twórczość profesora z Uniwersytetu Amsterdamskiego. Naukowiec zasłynął książką (dostępną w sieci za darmo na zasadzie creative commons) Fabricating the Absolute Fake: America in Contemporary Pop Culture.

(Wkrótce filmik z występu Kooijmana).

Podczas ostatniej sesji plenarnej (druga sesja drugiego dnia obrad) zaprezentowali się Catrin Gersdorf z Free University Berlin oraz Rob Kroes z Amsterdam University. Gersdorf stwierdziła, że pojęcie cool należy wiązać z okresem abolicjonizmu w Stanach Zjednoczonych. Podobnie zatem jak u Dinerstaina – początków cool należy szukać w kulturze afro-amerykańskiej. Inaczej niż u Amerykanina – Gersdorf związała ów termin z walką pomiędzy uciskanymi Murzynami i tymi, którzy się ich wyzwoleniu sprzeciwiali. Wspominane przez Dinersteina bycie cool jako wyzbycie się emocji, zostało u Gersdorf sprowadzone do postawy niewolnika, który chce zachować resztki godności. W tym celu nakłada maskę cool, komunikując otoczeniu, że potrafi znieść zniewolenie z podniesionym czołem (aczkolwiek zamaskowanym).

Rob Kroes silnie skontrastował ze sobą amerykańskie i europejskie rozumienie dyskutowanego wyrażenia. Holender osadził swoje rozważania w niezwykle obecnie popularnych w obrębie kulturoznawstwa poglądach, że odbiorcy kultury USA pochodzący z całego świata wykorzystują ją (kulturę) do własnych celów oraz dokonują tekstualnego „zagarniania” tego, co ona ze sobą niesie. Oddolnego, konsumenckiego przerabiania i adopcji znaczeń „wyprodukowanych” w Stanach dokonują również Europejczycy, co kłóci się z potocznie formułowaną tezą, jakoby różnice kulturowe między Ameryką i Europą zostały zniwelowane.

(Wkrótce filmik).

Obok krótkiego omówienia wystąpień zaproszonych akademików, warto wspomnieć o specjalnym gościu konferencyjnym, którym był Reinhold Wagnleitner (szczególnie uznany z racji stworzonego przez siebie pojęcia cocacolonizacja – opisanego w książce Coca-Colonization and the Cold War: The Cultural Mission of the United States in Austria after the Second World War). Wagnleiter wystąpił wieczorem pierwszego dnia konferencji w podwójnej roli – akademika i muzyka. Przygotowany wraz z bratem Günterem muzyczny performance łączył w sobie elementy koncertu jazzowego (Günter grający na fortepianie, Reinhold na gitarze basowej) oraz wykładu na temat historii tego gatunku jako „amerykańskiej globalnej muzyki klasycznej”. Będący przejawem globalizacji kulturowej na wzór amerykański jazz jest oczywiście specyficznym „towarem” – takim jednak, który podatny jest na wpływy z całego świata i w związku z tym nieustannie się zmieniającym.

Wspomniałem, że pojęciem-kluczem konferencji było słowo cool – często wymieniane i omawiane zarówno w trakcie obrad, jak i podczas nieformalnych spotkań towarzyskich. Chociaż nie udało się dojść do konsensusu i w sposób jednoznaczny wskazać, co kryje się pod owym wyrażeniem, to jednak wszyscy uczestnicy konferencji byli zgodni, że samo podjęcie rozważań na ten temat było niezwykle inspirujące naukowo. Takie opinie pojawiły się przede wszystkim w trakcie zamykającej konferencję ogólnej dyskusji (round table discussion). Analiza tego czy produkty z USA są cool i odpowiedź na pytanie, „co to oznacza?”, są przecież niezwykle ważne, jeśli uznać, że napływająca ze Stanów Zjednoczonych kultura popularna jest budulcem tożsamościowym ludzi z różnych stron globu. Proces amerykanizacji zakłada afektywne (affective) podejście do kupowanych rzeczy i, co ważniejsze, połączenie owej emocjonalnej konsumpcji z procesem formowania narodowych czy transnarodowych (kosmopolitycznych) identyfikacji. Takie podejście odrywa rozważania od konkretnego miejsca, jakim jest USA i skupia się na przepływach kulturowych, w których Stany są tylko (i aż) kategorią mityczną, istniejącą na poziomie wyobrażonym. Każda społeczność lokalna, ludzie ze wszystkich państw posiadają własne, odrębne od innych obrazy Ameryki. Wizja tego kraju konstruowana przez obywateli innych państw wpływa na kształt i intensywność afektywnych inwestycji (pop)kulturowych.

{ 4 komentarze... przeczytaj lub skomentuj }

  1. Dzięki za relację!

    Niedawno podczas zajęć na studiach doktoranckich omawialiśmy tekst (mogę sprawdzić dane bibliograficzne), którego autorzy proponowali traktowanie "cool" jako podstawowego wymiaru współczesnego zróżnicowania społecznego. Teza ambitna, chyba zbyt mocna, ale dająca do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki!
    Teza fajna - domyślam się jednak, że chodziło im nie tyle o przekazy pop, ile cool jako kategorię różnicującą poszczególne jednostki (przede wszystkim młodzież?)?. Chętnie bym się z tym zapoznał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znalazłem dane bibliograficzne:

    Joseph Heath, Andrew Potter, "Bunt na sprzedaż. Dlaczego kultury nie da się zagłuszyć". Czytaliśmy rozdział siódmy, s. 235–273.

    I rzeczywiście chodziło o kategorię różnicującą, a nie o przekazy kultury popularnej.

    OdpowiedzUsuń

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -