9 lis 2011

Wczoraj ukazał się nowy numer pisma Kultura – Historia – Globalizacja, w którym znalazł się mój artykuł (tytuł jak w temacie posta). Zachęcam do zapoznania się z tekstem (można go ściągnąć w formacie .pdf ze strony pisma) oraz do komentowania.


Na marginesie poinformuję, że w numerze znalazł się również komentarz do mojej pracy autorstwa profesora Witolda Jakubowskiego. Ogólna ocena artykułu jest dobra, z tym że profesor ubolewa, że nie zauważam, iż odbiór globalnych tekstów medialnych może być różnicowany oddolnie (nie wszędzie płynące z centrum globalizacji zjawiska pop cieszą się taką samą estymą). No cóż – nie przeczę, że temat artykułu jest zawężony. Chciałem rozważyć tylko to, w jaki sposób przebiega produkcja kultury popularnej, nieco mniej obchodziła mnie jej recepcja. Jak na ironię, różnicowaniem odbioru globalnych pop-produktów kulturowych zająłem się w doktoracie, ale tego profesor nie mógł już wiedzieć. Nie będąc również czytelnikiem tego bloga, profesor nie wie, że nie jestem zwolennikiem szkoły frankfurckiej. Wręcz przeciwnie – opowiadam się za wszystkimi tezami, które podkreślają oddolny proces tworzenia nowych, niewychodzących od producenta znaczeń konsumenckich. W opisywanym artykule oparcie się na pojęciu przemysłu kulturowego pozwoliło mi choć raz oddalić się od Johna Fiske i jemu podobnych. Nie wróciłem przy tym do teorii zniewalającej kultury masowej, ale jedynie przeniosłem analizy na inny obszar - ten dotyczący globalnej produkcji dóbr popkulturowych.

Napisz coś

Subskrybuj wpisy | Subskrybuj komentarze

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -