21 lut 2011


Przedstawiciele naszej redakcji uczestniczyli w interesującym spotkaniu w Śląskim Klubie Fantastyki w Katowicach. Fanowie na początku, jak to zwykle bywa, przeprowadzili najpierw generalny atak autografowy na redaktora naczelnego naszego pisma. Potem do późnych godzin szturmowali pozycje „Fantastyki”. Krytykowali przede wszystkim nierówny poziom szaty graficznej. Nie podobał się dobór utworów poetyckich (dziwiło ich to, że dajemy na przemian współczesność i rzeczy z tradycji rodzimej). Interesowali się technicznymi zagadnieniami wydawania pisma, jak większość Czytelników utyskując na zbyt małą objętość, gatunek papieru, mały nakład w stosunku do zapotrzebowania na rynku i opóźnienia w terminach wydawniczych. Przy okazji dostało się nie tylko nam, lecz także niektórym oficyno wydawniczym i prezentowanym przez nie książkom (numer: Fantastyka 6 (21); czerwiec 1984; strona 2, autor: (alk), kategorie: sprawozdania z działań klubowych, sprawozdania z imprez klubowych).

Okres między końcem kwietnia a początkiem lipca br. obfitował w wiele ciekawych wydarzeń w polskim Fandomie. W numerze czerwcowym „Fantastyki” pisaliśmy już o wcześniejszych imprezach. O ile w zeszłym roku absolutny prym wiodą przeglądy filmowe. Sprawcą tego jest coraz bardziej dostępne video, które mimo mniejszego komfortu oglądania, zapewnia rzecz dla miłośników najważniejszą – aktualność i różnorodność pokazywanych filmów. (…)
Filmy, filmy, filmy – tak chyba można określić imprezę zorganizowaną w Starej Miłośnie pod Warszawą w dniach 25-27.05.84 r. przez Warszawski Oddział Polskiego Stowarzyszenia Miłośników Fantastyki. Organizatorzy okazali się prawdziwie „bezlitośni” dla przybyłych fanów. Przegląd był maratonem, który mogli wytrzymać jedynie zagorzali miłośnicy X muzy. Pokazy rozpoczynały się rano tuz po śniadaniu i trwały z przerwami na posiłki nierzadko do drugiej w nocy. W ciągu niecałych trzech dni pokazano 12 filmów, co dało łącznie około 24 godzin projekcji.
Oprócz standardowych na tego typu imprezach filmów, takich jak „Powrót Jedi”, „TRON”, „Conan” czy „Ciemny kryształ” – można było obejrzeć mniej rozpowszechnione obrazy: „Blade Runner”, „Władca Pierścieni” wg Tolkiena, „Rolerball” i „The Thing” (numer: Fantastyka 9 (24); wrzesień 1984; strona 61, autor: Maciej Makowski, kategorie: sprawozdania z imprez klubowych).

Wydawanie własnego fanzinu było niemal od początku istnienia ruchu miłośników SF ambicją każdego klubu. Tak więc i u nas nieprofesjonalne magazyny SF mają swoją historię. (…)
Czwartym fanzinem, który zaczął się ukazywać w 1980 r., był poznański kwartalnik KWAZAR. Ustępował SFANZINOWI atrakcyjnością tekstów, a RADIANTOWI poziomem debiutów, bił natomiast wszystkie fanziny na głowę rozmachem (100 stron A-4, sztywna, kartonowa okładka), ceną oraz wytrwałością redakcji. Pismo bowiem zostało przyjęte przez fanów z dużą rezerwą, wytykano mu braki edytorskie, fatalną technikę druku, słabą grafikę i nieuczciwe praktyki w rodzaju w rodzaju nagminnego publikowania opowiadań amerykańskich i angielskich, tłumaczonych z języka rosyjskiego. (…)
W 1981 roku do wymienionych wydawnictw doszedł fanzin WIZJE (z założenia kwartalnik) wydawany w Białymstoku. Skłonny jestem uważać WIZJE za najlepszy polski nieprofesjonalny magazyn SF. Wyspecjalizowane były one w literaturze amerykańskiej, a oprócz ciekawych tekstów charakteryzowały się też wielką starannością edytorską i doskonałym opracowaniem graficznym. Nakładu WIZJII nie udało się ustalić, zaś redaktorzy, tłumacze i graficy skryli się za pseudonimami Aquarius, Virgo, Cancer i Libra. Niestety, po drugim numerze fanzin z nieznanych mi przyczyn przestał się ukazywać.
W sierpniu 1981 r. ukazuje się jednodniówka TLY, która stała się zaczątkiem fanzinu NO WAVE, wydawanego przez wrocławską grupę literacką o takiej samej nazwie. Drukowane offsetem pismo o objętości 24 stron formatu A-4 zawiera wyłącznie teksty debiutantów i nie cieszy się zbytnią popularnością. Ukazały się jak dotąd cztery numery NO WAVE i wydaje się, że klub stracił zainteresowanie dalszym wydawaniem fanzinu. (…)
Ożywienie przyniósł dopiero rok 1983. Od stycznia śląski klub wydaje miesięcznik ŚKF FIKCJE. Pismo w zeszytowym formacie i kartonowej okładce, starannie opracowane, z dołączonym do każdego numeru posterem osiągnęło najwyższy chyba wśród fanzinów nakład – 3000 egz, Mimo niezbyt służącej pismu grafiki, zbytniej tolerancji dla debiutantów, którzy fatalnie obniżyli poziom fanzinu oraz częstych publikacji UFO- i demono-logicznych (o nieco brukowym charakterze) pismo jak dotąd trzyma się dobrze i cieszy znacznym powodzeniem. (…)
Obecnie wychodzą regularnie: KWAZAR, FIKCJE, KURIER FANTASTYCZNY i XYX. Dużo to, czy mało jak na siedmioletnią historię polskich fanzinów? (numer: Fantastyka 10 (25); październik 1984; strona 2, autor: Rafał A. Ziemkiewicz, kategorie: fanziny).

Jaki obraz fanów rysuje się z przeprowadzonej analizy? Pod względem formy organizowanych imprez nie odbiegają oni od tego, co mamy dzisiaj, choć oczywiście największe wydarzenia (na przykład znaczące konwenty) wymagały aprobaty oficjeli. Dodatkowo współcześnie, w czasach internetu, wyeliminowane zostało wiele ograniczeń natury organizacyjnej, z którymi wtedy musiano się borykać. Nie chcę skupiać się na przebiegu samych imprez oraz porównywać sposobu tworzenia peerelowskich fanzinów z obecnymi gazetkami rozprowadzanymi za pomocą sieci. Istotniejsza jest rzecz inna – funkcjonowanie w warunkach komunistycznego permanentnego niedoboru i problemów. Zbyt mały zasięg czasopism (na przykład takich jak Fantastyka) ich niedostępność, nieosiągalność książek, zła jakość papieru, inne niedostatki poligraficzne, trudności ze zdobywaniem filmów na video puszczanych podczas spotkań, problemy z uzyskaniem pozwolenia na działalność klubów – to wszystko znacząco wpływało na klimat fanizmu i sposób funkcjonowania samych miłośników.

Fani ze Stanów Zjednoczonych (i innych państw Zachodu) opierali się przemysłowi, na przykład sprzeciwiali się zaprzestaniu emisji jakiegoś serialu czy pisali slash w proteście przeciwko zbytniemu patriarchalizmowi tekstów oficjalnych. W Polsce natomiast bycie wielbicielem było specyficznym oporem przeciwko komunizmowi, który zabraniał dostępu do tekstów popkultury zarówno krajowej (kryzys ekonomiczny uczynił publikowanie niezwykle trudnym nawet dla polskich autorów) jak i amerykańskiej (wspomniane wyżej trudności). Zrzeszeni w klubach miłośnicy mogą być postrzegani w kategoriach elity, ale nie ze względu na obcowanie z kulturą tradycyjnie rozumianą jako wysoka, ale ze względu na wgląd w teksty amerykańskiej kultury popularnej. Ci, którzy byli prenumeratorami Fantastyki lub trzymali w swoich rękach fanziny, to nieliczni szczęśliwcy i wybrańcy mogący obcować z literaturą inną niż krajowa. Ci uczęszczający na konwenty lub pokazy video, to często jedyni, którzy widzieli klasyki amerykańskiego science fiction.

I właśnie tego rodzaju symboliczny opór kształtował specyfikę fanizmu, w którym na próżno było szukać jakichkolwiek przejawów elitaryzmu rodem z USA, czyli przekształceń tekstów na przekór producentom. Nie istniała na przykład feministyczna subwertywność objawiająca się przerabianiem ulubionych uniwersów tak, że służyć miały potrzebom kobiet. W żadnym przejrzanym numerze nie zetknąłem się z najmniejszą choćby wzmianką o opowiadaniach erotycznych (na przykład typu slash), czy też fanzinach poświęconych historiom tego rodzaju. Mało tego – wyraźnie odczułem klimat ogólnej niechęci wobec produkujących amatorsko. Fanziny składały się raczej z opowiadań profesjonalnych, najczęściej przedruków i tłumaczeń pisarzy zagranicznych. Zdarzało się co prawda dopuszczanie do druku polskich debiutantów, choć jak widzieliśmy w tekście Rafała A. Ziemkiewicza, pismo, które opublikowało ich teksty, „nie cieszyło się zbytnią popularnością” i jeśli już się na to zdecydowało, „fatalnie obniżał się jego poziom”. Warto zaznaczyć, że fanów nie traktowano jako amatorów, twórców fanfiction, przedstawicieli specyficznego niekomercyjnego pisania, ale właśnie jako debiutantów, czyli jako tych, którzy co prawda zaczynają, ale czynią to ze względu na karierę profesjonalną, nastawioną na zysk, a nie autoteliczną potrzebę pisania czegoś osadzonego w ulubionym tekście czy gatunku. Jak już wspomniałem, fani w peerelu to elita dostępu, a nie elita przekształceń i dopasowywania tekstu do siebie. W klimacie ciągłych niedoborów i starań o jak największy dopływ zagranicznych tekstów, trudno było o opór przejawiający się fanfiction – w zupełności wystarczyło przeciwstawianie się komunizmowi.

{ 5 komentarze... przeczytaj lub skomentuj }

  1. Dzięki za tekst! Obie odsłony trafiają do Zotero, do zakładki "Fandom polski --> Historia". Ciekawie tak poczytać o tradycjach naszych fanów.

    Oto parę luźnych spostrzeżeń:

    1. Druga część tekstu była dla mnie zdecydowanie ciekawsza niż pierwsza. Nie wiem, czy nie lepiej byłoby (a) mocno skrócić wyliczenia z poprzedniego wpisu i/albo (b) wyraźnie zapowiedzieć czytelnikowi, po co są owe wyliczenia i czemu służą.

    2. "W Polsce natomiast bycie wielbicielem było specyficznym oporem przeciwko komunizmowi" – czy masz może jakieś dane nt. tego, jak sami fani postrzegali swoją działalność? Pytam o to, bo ostatnio doszedłem do wniosku, że w fan studies trochę zbyt mocno koncentrujemy się na kwestiach władzy (co jest efektem tego, że badania nad fanami prowadzone były przede wszystkim w ramach tradycji brytyjskich studiów kulturowych), przez co inne zagadnienia trochę nam czasem uciekają.

    Nie twierdzę, że Twoja teza jest fałszywa, ale ciekaw jestem, czy znalazłoby się dla niej jakieś bardziej bezpośrednie poparcie empiryczne. :-)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. 1. Postąpiłem zgodnie z wymogami metody jaką jest analiza treści... Badania empiryczne polegały na czytaniu każdego działu traktującego o fanach i ilościowej prezentacji treści wszystkich działów razem.

    2. Ten wywód nawiązuje do tradycji cultural studies - bez wątpienia.

    Co do bezpośredniego poparcia empirycznego - należałoby dotrzeć do fanów weteranów. Tylko pytanie jest następujące - czy miałoby to sens i czy jest konieczne - czy powiedzieliby coś więcej, niż wynika z interpretacji rubryki "wśród fanów". Interpretacja teoretyczna badań byłaby taka sama, bo jak sam zauważyłeś nawiązuje do pewnej tradycji badawczej. Jeśli chcesz inaczej zinterpretować wynik analizy treści, nic nie stoi na przeszkodzie.

    nie zgadzam się jakoby fan studies było skupione na władzy (jeśli masz przez ową władzę na myśli relacje fan-producent)... Dyskurs tożsamości też się trzyma mocno, podobnie jak literackie analizy fanfiction... Od lat 90tych fan studies się skomplikowało...

    OdpowiedzUsuń
  3. 1. Nie chciałem Ci zarzucać błędu metodologicznego, myślałem raczej o sposobie prezentacji. :-)

    2. Jeśli dobrze rozumiem Barkera, to władza w studiach kulturowych jest rozumiana szeroko, jako wszelkie relacje dominacji w ramach porządku społecznego. Tak też chciałem ją tutaj pojmować. Ale i tak masz rację – również taka władza nie jest już równie istotnym tematem co wcześniej.

    A co do wyników analizy treści, to cóż, odzywa się pewnie we mnie psycholog, który najchętniej zapytałby ludzi o ich motywację. :-) Choć to też niepewne źródło danych, zwłaszcza kiedy nie ma dokumentów "z epoki" i trzeba by pytać ludzi o ich wspomnienia dotyczące sytuacji sprzed 30 lat.

    Twoja interpretacja wydaje mi się atrakcyjna, tylko może troszkę mocniej zaznaczyłbym jej status (jako odczytania, w którym wypełniamy pewne luki zgodnie z określoną tradycją)?

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. Być może nie skupiłem się na atrakcyjności przekazu. Nie przeczę, że wynika to z nieco "brudnopisowego" charakteru bloga (z całym szacunkiem dla czytelników)- popracuję nad tym jeśli użyję wyników gdzie indziej.

    2. "Power" nie jest już głównym powerem ;) fan studies - zaczęli się w nich odnajdywać ludzie reprezentujący różne dyscypliny. A i sama władza w epoce kultury partycypacji straciła już swój dawny subwertywny urok ;) Mnie jakoś coraz bardziej od cultural studies odpycha, ale to temat na inną dyskusję...

    Podsumowując - miałem za zadanie pokazać, że subwertywność feministyczna była nieobecna, zastąpiona/wyparta subwertywnością wynikająca z funkcjonowania w kraju o komunistyczny ustroju.

    OdpowiedzUsuń
  5. OK, to wszystko wyjaśnione, dzięki za odpowiedzi i do przeczytania w kolejnych wpisach. :-)

    OdpowiedzUsuń

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -