24 gru 2010

Na półce wiszącej nad biurkiem, przy którym zazwyczaj pracuję, stoi segregator. Nawyk mam taki, że wrzucam do niego jakieś wydrukowane lub skserowane fragmenty różnych tekstów. Najczęściej pojedyncze kartki z podkreślonymi zdaniami, które najbardziej mnie zaciekawiły. Przeglądając niektóre z tych stronic, stwierdzam, że większość zawiera jakieś niedokończone myśli, rozważania, zasługujące (moim zdaniem) na to, aby się im bliżej przyjrzeć. Postanowiłem zrobić porządki (a jakże - świąteczne;]) i część z owych fragmentów zdigitalizować. Problem w tym, że większość z nich jest niekompletna w tym sensie, że często ciężko mi się zorientować, z jakiego artykułu pochodzą (mam zatem dość sporo szperania). Na szczęście nie jest tak w wypadku cytatu, który przytoczę niżej, a który dotyczy niezwykle ciekawego zagadnienia motywacji autorów slash w zmieniającym się środowisku medialnym... Oto fragment tekstu Betsy Gooch The Communication of Fan Culture:

By reconstructing the normative idea of sex and gender, slash fiction explores identities and relationships that the original texts have underrepresented or ignored. This explanation is not new to fandom studies and although it is still relevant with fans who participate in cyber fandom, it does not explain certain aspects of the genre that evolved within the last decade (such as the introduction of “girl power” to television and the influence of other cultures). There has been a shift in the past decade in which female characters have become more common in SF and fantasy media texts, and this change is often associated with the introduction of Buffy the Vampire Slayer (1997). With Buffy came the assumption that it was acceptable for strong female characters to not only perform along side male characters but also for a woman to be in the role of the main protagonist. Other examples of television shows with strong characterization of women include but are not limited to James Cameron’s Dark Angel (2000), Joss Whedon’s Firefly (2002), and Ronald D. Moore’s Battlestar Galactica (2003). Despite this increased sense of “girl power” in the SF and fantasy genres, cyber-fandom is still swarming with slash fiction and we must therefore explore the reasons for the continued existence of slash.

Jak wynika z tego, co wyżej, motywy, na które badacze wskazują najczęściej, przestają obowiązywać. Coraz więcej silniejszych charakterów kobiecych powoduje, że przedstawicielki płci pięknej powinny być zadowolone, a nie narzekać na kartach (tudzież stronach WWW) fanfików. Nie mają co wybrzydzać również środowiska fanów reprezentujących mniejszości seksualne – głównymi bohaterami wielu tekstów częściej są homoseksualiści (dobrym przykładem serial Stargate Universe). Skąd zatem bierze się slash i skąd nieustająca jego obecność? To dla mnie pytania na lepsze czasy – to jest takie, kiedy czas pozwoli zająć się tym zagadnieniem dokładniej i z rzetelnością godną naukowego zgłębienia.

{ 6 komentarze... przeczytaj lub skomentuj }

  1. A tam "przestają obowiązywać". Wcale nie przestają obowiązywać. Fakt, że więcej jest teraz fajnych postaci kobiecych w roli protagonistek i może dziewczyny na to akurat nie narzekają. Ale ilu z bohaterów produkcji sci-fi, czy kryminalno-sensacyjnych, czyli takich, które wydają się być najbardziej atrakcyjne dla fan-twórców, jest z tzw. mniejszości seksulanych (opcje do wyboru: (a) żaden, (b) jeden)? No i co za niespodzianka, że w SGU postać, która miała reprezentować te mniejszości to lesbijka *ironia*. Takich "hot lesbian moments" było jednak trochę i w ENT i TNG i paru jeszcze innych serialach, niekoniecznie z serii Star Trek. I tak na serio, to one nie są po to, by fanki-lesbijki poczuły się dowartościowane czy zauważone, tylko po to żeby mrugnąć okiem do przeważnie nastoletniej męskiej widowni ("patrzcie, mamy hot lesbian action). OK, może w SGU miało to być poważniej potraktowane, ale tego się już chyba nie dowiemy bo serial został skasowany.

    O jakiejś zmianie motywów, dla których slash (femslash zresztą też) jest nadal popularny można by mówić dopiero wtedy, kiedy zrobiono by serial sensacyjny, albo sci-fi, który miałby dużą widownię, w którym kanoniczną parą byłoby dwóch mężczyzn, albo dwie kobiety i który nie zostałby skasowany po dwóch sezonach. Należało by popatrzeć jak wygląda fan fiction do takiego serialu i dopiero wtedy wysuwać jakieś przypuszczenia (oczywiście oprócz tych, że ff piszą zwykle dziewczyny, które lubią wyobrażać sobie dwóch facetów razem - trochę tak jak chłopaki lubią sobie czasem wyobrażać dwie kobiety razem).

    OdpowiedzUsuń
  2. "I tak na serio, to one nie są po to, by fanki-lesbijki poczuły się dowartościowane czy zauważone, tylko po to żeby mrugnąć okiem do przeważnie nastoletniej męskiej widowni ("patrzcie, mamy hot lesbian action)" - huu - kontrowersyjna teza ;);) Ciekawe co na to Panie z LiveJournal ;)

    SGU skasowany - naprawdę... Szkoda??? A dokończą chociaż drugi sezon?

    A taki serial - czy dałoby radę cos stwierdzić na jego podstawie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Queer_as_Folk_%28wersja_ameryka%C5%84ska%29

    "oczywiście oprócz tych, że ff piszą zwykle dziewczyny, które lubią wyobrażać sobie dwóch facetów razem - trochę tak jak chłopaki lubią sobie czasem wyobrażać dwie kobiety razem" - hohoho - chyba podpadasz Panią z LiveJournal na całej linii;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ...kontrowersyjna teza ;);) Ciekawe co na to Panie z LiveJournal ;)

    No, ciekawe :) Chociaż nie wydaje mi się, żeby było to jakoś szczególnie kontrowersyjne, przecież to w końcu jest TV trope: http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/GirlOnGirlIsHot :D

    Drugi sezon SGU pewnie dokończą; zresztą twórcy mówią coś, że chcą kontynuować serię, ale nie wiem w jaki sposób bo ze skasowania wynika, że nie jako serial. Sam nie oglądałem SGU (bo wkurzyli mnie skasowaniem SGA) więc na serio nie wiem, czy to jakaś ogromna strata.

    "Queer as Folk" się nie liczy. Raz że to serial obyczajowy, a dwa, że wszyscy główni bohaterowie to geje, co w sumie robi z niego jednak serial nieco niszowy i kryterium masowej widowni odpada. Ciężko też tu mówić o slashu jeśli obojętnie kogo by ze sobą nie sparować to i tak będzie to bardziej kanoniczne niż het. Można by się za to przyjrzeć jak wygląda pisanie hetu w tym fandomie bo to, mam wrażenie, byłoby bardziej jak slash w innych fandomach w sensie robienia wbrew twórcom.

    Można by się ewentualnie przyjrzeć serialowi "Torchwood" bo o ile dobrze pamiętam to przez jakiś czas główny bohater był w zwiążku z mężczyną. Potem nastąpiła tragiczna śmierć tegoż, co rozeźliło pół fandomu. Trochę krótko trwał ten związek, żeby stwierdzić jaki był jego wpływ na ff (teraz fani piszą o nim bo oczywiści znowu muszą naprawiać to, co twórcy schrzanili).
    Poza tym ten serial to trochę taki przypadek tego, że tam "każdy z każdym" - lesbijki, geje, panseksualiści itp. więc nie bardzo reprezentatywny materiał badawczy, mam wrażenie.

    "oczywiście oprócz tych, że ff piszą zwykle dziewczyny, które lubią wyobrażać sobie dwóch facetów razem - trochę tak jak chłopaki lubią sobie czasem wyobrażać dwie kobiety razem" - hohoho - chyba podpadasz Panią z LiveJournal na całej linii;)

    LOL, chyba "Paniom". Ale nie wydaje mi się. No przecież, litości, nie jest to chyba jakiś nowatorski i wywrotowy pogląd.

    OdpowiedzUsuń
  4. Paniom - jasne - zbyt szybko chodzą palce na klawiaturze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio koleżanka (pisząca fanfiction ale nie pisząca slashu) zapytała w czasie jakiejś imprezy czemu my właściwie ten slash piszemy... I w grupie kilku(nastu) Pań z Livejournalu (adoptuję określenie bo mi się podoba ;)) nie było dwóch takich samych odpowiedzi. I trochę tam było szukania reprezentacji dla typów postaci i związków niepojawiających się zwykle w kanonie, i trochę było subwersywności (do slashu doszedł tu też genderfuck), trochę utożsamiania się z męskimi postaciami w kanonach pozbawionych silnych postaci kobiecych (Supernatural jako jeden z takich fandomów), trochę potrzeby pogrania z konwencjami, trochę niechęci do automatycznego utożsamiania się z bohaterką w fanfikach het (i konsekwentnego zagrożenia Mary-Sueizmem), trochę czystej przyjemności z fantazji bądź co bądź seksualnej (bo możemy przypisywać sobie szlachetniejsze pobudki, ale jednak to jest trochę ekwiwalent hot lesbian action dla heteroseksualnych lub biseksualnych dziewczyn...). Do jednej wersji nie doszłyśmy, a przecież mamy podobne fandomy i background. Więc to naprawdę trudne do ustalenia w jeszcze większym przekroju całego fandomu...

    Swoją drogą, nie wydaje mi się żeby reprezentacja mniejszości seksualnych była jakaś większa czy lepsza ostatnio. Main leads są i pozostaną heteroseksualni, a geje i lesbijki pojawiają się jako tokeniczne postacie na zasadzie pokazania diversity drużyny/zespołu. Torchwood jest chyba jedynym wyjątkiem w tej dziedzinie.

    Co mnie też ciekawi ostatnio jest spore rozwinięcie związków typu 'bromance' czy 'heterosexual life partners', gdzie twórcy zdają sobie doskonale sprawę z fanowskiej tendencji do slashowania głównych bohaterów i dają im kanoniczny materiał do interpretacji - nowy Star Trek, House, Sherlock Holmes w wersji kinowej i w wersji BBC, Supernatural... fani dostają sporo materiału do reinterpretacji, ale twórcy jednak szybko z powrotem podkreślają heteroseksualizm bohaterów. Puszczanie oka - tak, aluzje - tak, gay male lead czy kanoniczny homoseksualny związek głównego bohatera - zdecydowanie nie.

    (O wiele łatwiej jest z głównymi bohaterkami, bo lesbijki zawsze są bardziej mainstreamowe i łatwiej akceptowalne, także na zasadzie bycia atrakcyjnymi dla targetowanej widowni panów w wieku 18-35 lat. Niedawny serial Lost Girl ma kanoniczny trójkąt pomiędzy główną bohaterką, policjantem-wilkołakiem i panią doktor.)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż muszę zobaczyć Torchwood (do tej pory nie miałem okazji). W ogóle wydaje się, że BBC zaczyna wieść prym w najnowszych trendach medialnych. W przypadku Doctor Who ma za sobą udaną strategię transmedialną i Alternate Reality Game...

    Jak dla mnie puszczanie oka do fanów, to jak najbardziej pozytywna rzecz, a poza tym reprezentacja lesbijek faktycznie zdaje się być większa. Na gejów chyba jeszcze czas - kto wie, może wraz z dalej pogłębiającymi się zmianami obyczajowymi i społecznymi (więcej ludzi skłonnych oglądać takie pary) sytuacja się zmieni.

    Co w ostateczności dalej nie odpowiada na pytanie o slash...

    OdpowiedzUsuń

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -