21 lis 2010

Mam nadzieję, że czytelnicy wybaczą mi dość długą przerwę. Wraz ze zmianami (nowy adres i parę nowych zakładek) obiecuję poprawę – zaczynam od postu-wywiadu, z doktorantem socjologii na UAM-ie, Przemkiem Nosalem. O czym? O fanach, a głównie ich kibicowskiej odmianie oraz o tym jak można rozpatrywać fanów w rozumieniu studiów kulturowych przez pryzmat zjawiska kibiców sportowych. Dla mnie najciekawszy jest ten fragment, w którym Przemek twierdzi, że chuliganizm stadionowy można potraktować w kategorii tekstualnego kłusownictwa. Zapraszam do czytania i rzecz jasna komentowania – więcej info o Przemku na końcu postu…

***

P.S. W jakim stopniu Twoje zainteresowania naukowe oscylują wokół zjawiska fanizmu?

P.N. Dla mnie fani stanowią nieodłączny element ponowoczesnego ładu. W związku ze spektakularyzacją życia społecznego, jego mediatyzacją oraz afektywnością fani stali się pewną stałą i niezwykle istotną figurą współczesnych przemian kulturowych. Jednocześnie oznacza to dla mnie, że są oni kategorią, którą warto się interesować, ale tylko w bardzo określonym kontekście kulturowym. Mówiąc innymi słowy, nie interesuje mnie to zjawisko jako takie, ale tylko jako fenomen osadzony w bardzo konkretnych okolicznościach, jako wskaźnik innych zjawisk, lustro, w którym mogą się one przejrzeć.

Tak się jakoś poukładało, że w zasadzie przez całą moją krótką – że tak to nazwę - działalność naukową fani do mnie wracają. Najpierw interesowali mnie oni jako bardzo specyficzny przykład instytucjonalnego i pozainstytucjonalnego uczestnictwa w kulturze. Na ich przykładzie świetnie widać, w jaki sposób dochodzi do rozproszenia odbioru odgórnych komunikatów kulturowych oraz oddolnego przyjmowania na siebie roli nadawcy tychże tekstów. Obecnie fani interesują mnie jako kontekst dwóch fenomenów – technologii i sportu. W przypadku tego pierwszego segmentu życia społecznego są oni specyficznymi heavy-usersami, osobami głęboko wiążącymi się z poszczególnymi wytworami technologicznymi, pragnącymi je testować i modyfikować, negocjować ich kształt. W przypadku sportu postrzegam natomiast fanów (czyli kibiców) jako grupę, która wywiera przemożny wpływ na kształt tekstu kulturowego, z którym obcuje, czyli widowiska sportowego (meczu, zawodów itp.). Z fanizmem zatem w moim przypadku jest jak z kompotem w znanym dowcipie – zawsze był.

P.S. Czy przez fanów heavy-usersów technologicznych rozumiesz tylko osoby mocno zaangażowane w konsumpcję, na przykład sprzętu komputerowego (bądź tego związanego z technologiami mobilnymi), tak zwanych nerdów, czy geeków? Jeśli tak, to jakich ogólniejszych procesów są oni odzwierciedleniem? Czy tylko owej mediatyzacji i afektywności, o której wspomniałeś wyżej?

P.N. Jako heavy-usersów rozumiem osoby, których praktyki kulturowe bardzo mocno (mocno = częstotliwość + wymiar afektywny) skupiają się wokół określonego tekstu kulturowego. Mówiąc innymi słowy, za heavy-usersa uważam osobę, dla której np. technologia jest bazą zachowań dyskursywnych, konsumpcyjnych, więziotwórczych, tożsamościowych itd. Czyli nerd czy geek o sprzęcie komputerowym rozmawia, pisze, myśli, pasjonuje się nim, próbuje go ulepszać, za jego pomocą dokonuje aktów konsumpcji, poznaje nowych ludzi oraz utrzymuje kontakt z tymi, których już zna itd., itp. Wydaje mi się, że – uwaga neologizm – heavy-userstwo pozostaje przede wszystkim odzwierciedleniem mediatyzacji i afektywności, ale także papierkiem lakmusowym ponowoczesnej strategii tożsamościowej, w której jednostka konstruuje swoją tożsamość w oparciu o bardzo zróżnicowane wymiary, niekoniecznie te związane z narodowością, wyznaniem czy wykształceniem.

P.S. Czy mógłbyś pokrótce opisać nam, jak wygląda pole naukowych dociekań na temat kibiców piłkarskich, czyli co się bada w kontekście "kiboli"?

P.N. Tutaj chyba warto dokonać rozróżnienie na pole zagraniczne i poletko polskie. Zachodnie studia nad kibicami (szczególnie brytyjskie) przebadały w zasadzie wszystko co można było przebadać – zanalizowały kibiców pod kątem ulokowania w strukturze społecznej, zawodowej, ekonomicznej; pod kątem praktyk chuligańskich, codziennych, wytwórczych; wreszcie pod kątem ich tożsamości lokalnej, narodowej, globalnej, konsumpcyjnej itp.

Polskie poletko jest pod tym względem niestety dużo mniej okazałe. Część pozycji dotyczących kibiców w zasadzie nie ma w ogóle charakteru naukowego, ale zawiera za to świetny opis społecznego tła zjawiska (np. książki R. Zielińskiego, J. Wąsowicza czy J. Djaczenki). Pierwsze socjologiczne opracowania natomiast skupiały się zwykle na kibicach jako na grupie o charakterze dewiacyjnym i – moim skromnym zdaniem – próbowały nieco na siłę klasyfikować kibiców czy też ich typologizować („Szalikowcy. Potomkowie Hooligana. Społeczno-kulturowe źródła agresji widzów” R. Kowalskiego i „Szalikowcy. O zachowaniach dewiacyjnych kibiców sportowych” P. Piotrowskiego). Bardzo rzetelnym empirycznym opracowaniem zagadnienia kibiców jest książka Jurka Dudały „Fani-chuligani. Rzecz o polskich kibolach”, w której autor przeprowadza wywiady kwestionariuszowe wśród kibiców piłkarskich (przede wszystkim Zagłębia Sosnowiec). Natomiast „Fani futbolowi” Tomasza Sahaja to z kolei pozycja wyłącznie teoretyczna, ale wskazująca na mnogość zjawisk ogniskujących się w zjawisku kibicowania. Pod jego redakcją pojawiła się również ostatnio książka „Pogranicza współczesnego sportu. Ujęcie społeczne” a na przyszły rok planowana jest kolejny tytuł - „Od fana do chuligana”. Najświeższą pozycją jest natomiast albumo-książka „Kibicowanie jako uniwersalny język” pod redakcją Michała Karasia, gdzie oprócz szkiców i lapidarnych impresji socjologicznych są też zdjęcia kibiców z całego świata. W przeciągu najbliższych miesięcy powinna pojawić się także książkowy efekt konferencji, którą w zeszłym roku zorganizował Instytut Socjologii UAM pt. „Socjologiczne zmagania ze sportem”. Niewiele tego, prawda? Przydałyby się solidne badania jakościowe – wywiady pogłębione na dużej próbie, może jakiś focus, słowem oddanie głosu samym kibicom.

P.S. Rzeczywiście – czy w takim razie sam zamierzasz się takimi badaniami zająć? Może już je realizujesz, a może takowe planujesz?

P.N. Na potrzeby doktoratu będę wkrótce realizował eksperckie wywiady jakościowe dotyczące relacji między sportem a technologią. Akcenty w nich są jednak tak rozłożone, że o kwestię fanów zaledwie się otrą. Może po doktoracie będzie okazja na jakieś solidne badania? Byłoby świetnie. Nota bene, przypomniało mi się również, że obecnie ekipa z Torunia – m.in. Dominik Antonowicz i Radek Kossakowski – realizują świetny grant badawczy na temat kibicowania jako niewidzialnej religii. Całość zapowiada się świetnie, ale na efekty książkowe będzie trzeba chyba jeszcze chwilkę poczekać.

P.S. Czy kibice piłkarscy i fani mają ze sobą wiele wspólnego?

P.N. Moim zdaniem, to takie samo zagadnienie jak to czy tygrysy i ssaki mają ze sobą wiele wspólnego. Uważam bowiem, że kibice piłkarscy to kliniczny wręcz przykład fanów – kulturowych hiperaktywistów, którzy mają wyjątkowo „czynny” stosunek do tekstu kulturowego, bardzo silnie wiążą się z nim emocjonalnie, odczytują na wielu różnych poziomach i próbują negocjować jego kształt. Czym bowiem innym niż aktywnością fanowską jest kolekcjonowanie kart z podpisami piłkarzy, własnoręczne szycie szali klubowych lub montowanie filmików z ich popisami, chodzenie na mecze i organizowanie ich oprawy, zachęcanie aktorów i organizatorów zawodów do tego, aby występowali oni w sposób pożądany przez widownię itp. Czy podobnie nie zachowują się fani „Gwiezdnych Wojen” czy miłośnicy Harry’ego Pottera? Jedni i drudzy utożsamiają się z określonym wytworem kulturowym i z nim wiążą się ich określone praktyki.

P.S. Zgadzam się z Tobą, wydaje mi się jednak, że takie porównanie można bezproblemowo stosować do kibiców, nazwijmy ich „ugrzecznionych”. Co z patologią społeczną, o której lubią głośno krzyczeć media? Z burdami na stadionach, laniem się z policją itd.? Czy takie zachowania, chociaż być może krzywdzące dla kultury kibicowskiej, ale jednak występujące, nie oddalają fana (w rozumieniu cultural studies) od kibica?

P.N. To moim zdaniem błąd często popełniany w myśleniu o fanach-kibicach. Myślimy bowiem zwykle o fanach jako o osobach bezkrytycznie wpatrzonych w obiekt swojego kultu i przyjmujących z dobrodziejstwem inwentarza wszystko, co zostanie im dane. Błąd! Fani przecież – np. według Jenkinsa – to grupa niegodząca się na wersję ostateczną tekstu, próbująca wpływać na niego, dokonująca praktyk odwrotnych niż zaplanował nadawca tegoż tekstu. I tu według mnie jest klucz do zrozumienia tzw. pseudokibiców, chuliganów meczowych, stadionowych bandytów itd. Abstrahując od oceny moralnej ich zachowania (żeby nie było wątpliwości – ja oceniam ich zachowanie jednoznacznie negatywnie), oni dokonują – trzymając się typologii Stuarta Halla czy Johna Storeya – opozycyjnego odczytania tekstu kulturowego jakim jest mecz. Nie traktują go tak, jak chciałby nadawca (sportowcy, organizator), czyli nie dopingują, nie wspierają swoich, tylko wykorzystują zawody do własnych celów – zadymy, bójki, wandalizmu itp. Również uprawiają więc typowe dla fanów, że zacytuję Jenkinsa, tekstualne kłusownictwo.

P.S. Rozumiem, że sam jesteś kibicem (i podobno nawet niezłym piłkarzem). Czy mógłbyś czytelnikom popbloga zdradzić, ile jest w Tobie aka-fana, czyli jak bardzo angażujesz się w działania kibicowskie, komu kibicujesz czy chodzisz na mecze?

P.N. Na pewno polem mojej największej aktywności fanowskiej jest piłka nożna. Od urodzenia praktycznie jestem kibicem Lecha Poznań, chodzę na jego mecze, a od roku współtworzę również program meczowy. Poza tym piszę teksty o piłce do jednego z serwisów sportowych, a także prowadzę bloga sportowego. Biorąc pod uwagę, że i samemu lubię grać, to można chyba powiedzieć, że w temacie piłki jestem rasowym fanem-hiperaktywistą.

***

Przemysław Nosal – doktorant w Instytucie Socjologii UAM, socjolog kultury; obecnie na etapie pisania pracy doktorskiej pt. „Technologia i życie społeczne. Analiza relacji na przykładzie współczesnego świata sportu”; autor wielu publikacji z zakresu kultury popularnej, sportu oraz technologii; prywatnie kibic piłkarski, miłośnik kina i amator zwiedzania różnych zakamarków Europy.

Napisz coś

Subskrybuj wpisy | Subskrybuj komentarze

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -