30 wrz 2010

W tym i następnym poście proponuję wywiad ze Staszkiem Krawczykiem. Staszek już od dwu lat interesuje się badaniem gier fabularnych, które są jednym ze współczesnych zjawisk fanowskich. Niedawno obronił pracę magisterską o RPG na poznańskiej psychologii, za rok zamierza skończyć polonistykę. Jest ponadto członkiem kolegium redakcyjnego czasopisma o wdzięcznej nazwie „Homo Ludens”. Pismo owo to dzieło Polskiego Towarzystwa Badania Gier, dodawać zatem nie trzeba, że Staszek jest aktywnym członkiem Towarzystwa (w jego ramach organizuje konferencje czy referaty). Jak na każdego badacza z kręgu fan studies przystało, mój popblogowy gość jest również fanem. Łatwo się domyślić czego – ano wspomnianych już wyżej RPG (nie mylić z cRPG, czyli ich komputerową odmianą). Staszek pracuje ponadto jako redaktor w serwisie fantastyki i gier fabularnych „Poltergeist”.

P.S. W polskim środowisku akademickim ze świecą szukać badaczy, którzy zajmują się społecznościami fanowskimi. Zainteresowanie nimi niewątpliwie jednak wzrasta, co zaobserwować można po młodych pracownikach nauki. Prawdopodobnie spotęguje się ono jeszcze bardziej – ja sam wnioskuję to, widząc kolejne prace dyplomowe na temat fanów. Czy mógłbyś zdradzić czytelnikom bloga, skąd Twoje zainteresowanie fanami i czy chcesz się nimi zająć w dalszej karierze akademickiej (o ile taką planujesz)? Jakie obszary badań fandomu interesują Cię najbardziej?

S.K. Od kilkunastu miesięcy udzielam się dość aktywnie w polskim fandomie gier fabularnych (przede wszystkim w internecie, ale też na konwentach) i myślę, że spełniam kryteria większości definicji fana. Społeczności fanowskie są zatem środowiskiem, w którym żyję; z tej przyczyny refleksja na ich temat jest mi szczególnie bliska.

Drugim powodem byłoby to, że widzę w fanostwie bardzo ciekawy i coraz ważniejszy typ uczestnictwa w kulturze. Bycie fanem to świetna okazja, aby zdobyć umiejętność sprawnego korzystania z mediów, która powoli staje się odpowiednikiem zdolności czytania i pisania (pisze o tym Henry Jenkins w Kulturze konwergencji). W tym kontekście interesuje mnie to, czego mogą nas nauczyć zjawiska fanowskie o przyszłym kształcie naszej zmediatyzowanej kultury, a zwłaszcza edukacji – nie ma bowiem wątpliwości, że ta przebiega dzisiaj zupełnie inaczej niż kiedyś, szczególnie w aspekcie nieformalnym. Skala rozbieżności między polską szkołą a polską siecią nie przestaje mnie martwić, ale i fascynować.

Własne doświadczenia w fandomie, nowe media i edukacja – to jeszcze nie wszystko. Tym, co w tej chwili najbardziej mnie ciekawi (i czym chętnie bym się zajął w doktoracie, na który wybieram się za rok), jest sposób, w jaki fani budują swoją tożsamość. Innymi słowy, zajmuje mnie pytanie, jak aktywności fanowskie mogą pomagać (lub przeszkadzać!) ludziom w określaniu, kim są i dokąd zmierzają.

Zgodnie z teorią Jamesa Marcii nasza tożsamość nie jest jednolita, ale składa się z kilku względnie niezależnych sfer. Weźmy na przykład relacje społeczne. Można przypuszczać, że fandomy ułatwiają osiąganie dojrzałości w tej dziedzinie – fani spotykają się z innymi sympatykami tych samych zjawisk, zawiązują znajomości i przyjaźnie, często wykraczające daleko poza kontekst, w którym powstały. Ale można również założyć, że bycie fanem zawęża zakres kontaktów i ról społecznych, zniechęcając daną osobę do kontaktu z ludźmi niepodzielającymi jej zainteresowań. Można też sformułować jeszcze inne interpretacje. A to przecież tylko jedna ze sfer, bo są także poglądy polityczne, religia, kwestie rodzinne…

Myślę, że pytania o tożsamość fanów nie są tylko akademickie, odpowiedzi zaś nie posłużą wyłącznie zaspokojeniu mojej ciekawości. Myślę tak chociażby dlatego, że kultura fanowska jest blisko związana z kulturą nowych mediów, w której już wkrótce będziemy uczestniczyć prawie wszyscy. Mowa zatem o sprawach, które mają niemałe znaczenie kulturowe. Co więcej, samookreślenie staje się w naszym świecie coraz bardziej poważnym problemem; wiedza o tożsamości może być więc przydatnym narzędziem nie tylko dla psychologów, nauczycieli czy doradców zawodowych, ale też dla każdego człowieka zainteresowanego własnym rozwojem.

P.S. Z tego co wiem, masz już na swoim koncie kilka publikacji naukowych – czy mógłbyś powiedzieć ile oraz o czym są te teksty i ewentualnie wskazać, gdzie można je przeczytać?

S.K. Powiem jedynie o tym tekście, z którego jestem najbardziej zadowolony (co nie znaczy, że dzisiaj niczego bym w nim nie zmienił). To artykuł w czasopiśmie Homo Ludens, zatytułowany „Ciągle ta sama historia? O powtarzalności fabuł w narracyjnych grach fabularnych”. Można go znaleźć na stronie pisma, a opowiada o tym, jak bardzo uschematyzowane fabularnie bywają RPG (nie jest to zresztą wada, tylko dość typowa cecha kultury popularnej).

No, może jeszcze krótko o tekstach, które powinny zostać wydrukowane do końca tego roku. Pierwszy z nich nosi tytuł „Wielogłosowa pieśń (p)o romantyzmie w narracjach poetyckich Jacka Kaczmarskiego” i ma się ukazać w książce Zostały jeszcze pieśni. Jacek Kaczmarski wobec tradycji pod redakcją Krzysztofa Gajdy i Michała Traczyka. Drugi nazywa się „Badacz z fanem w jednym domu. O potrzebie kontaktów z fandomem w badaniach nad narracyjnymi grami fabularnymi”, opublikuję go w tegorocznym numerze Homo Ludens. Trzecia publikacja (angielskojęzyczna, ale wydana w Polsce) to „Popularizing the academia in fandoms. The example of the fans of narrative role-playing games”, przyjęta do druku w książce The Humanities Today redagowanej przez Barbarę Bokus.

Jak widać, moje dotychczasowe teksty dotyczą albo fanów, albo gier fabularnych, albo narracji, albo tego wszystkiego naraz. Obecnie zaś przygotowuję się do napisania jednego czy dwu artykułów na temat psychologicznie pojmowanej tożsamości, na podstawie fragmentów mojej pracy magisterskiej.

Napisz coś

Subskrybuj wpisy | Subskrybuj komentarze

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -