11 cze 2010

Tak jak obiecałem w poprzednim poście, nadszedł czas na parę zdań o psychoanalizie w badaniach fanów. Posty piszę inspirowany dziełem Cornela Sandvossa, tam gdzie natchniony jestem innym badaczem, zostało to zaznaczone za pomocą odpowiedniego przypisu (przypisy są nieco skrócone, tak aby zbytnio nie przeszkadzać w czytaniu, ale domyślny i zaradny internauta z pewnością odnajdzie źródło).

Zacznę od psychoanalizy w wydaniu freudowskim. Sigmund Freud przedstawiał osobowość jako składającą się z kilku warstw. Pierwszy obszar to suma biologicznie wyznaczonych, genetycznie nabytych potrzeb czy popędów, które łącznie określa się terminem „id”. I chociaż id jest podstawowym mechanizmem napędowym działań człowieka, jest on także obiektem społecznych, zewnętrznych nacisków, czyli „superego”. To właśnie ta warstwa wymaga brania pod uwagę dobra czy interesów innych ludzi oraz jest podstawową barierą w zaspokajaniu popędów. Superego jest zatem w konflikcie z id, w tym sensie, że blokuje go i ogranicza. Aby móc poradzić sobie z ową sprzecznością i nie popaść w nerwicę, jednostka tworzy kompromisowe, własne rozwiązanie – specyficzny tylko dla siebie sposób postępowania, który charakterystyczny jest dla trzeciej warstwy osobowości – „ego”. Tak rozumiana osobowość warunkuje przyjemności doznawane przez ludzi. Zdaniem Freuda przyjemny jest dla jednostek stan braku napięcia między id i superego – czyli po prostu sytuacja, w której id nie jest represjonowane (występuje to na przykład we wczesnym dzieciństwie). Dlatego też człowiek skłonny jest do fantazjowania – pozwala ono realizować swoje popędy bez społecznych konsekwencji, które pociągnęłoby za sobą rzeczywiste realizowanie owych instynktów. Życie człowieka rozumieć można przez pryzmat poszukiwania tak rozumianych przyjemności, czyli przez pryzmat fantazjowania.


Koncepcję Freuda odnieść można do fanów. Kiedy fan pisze amatorskie opowiadania, zbiera wycinki prasowe związane z ulubionym muzycznym wykonawcą czy aktorem, ogląda wszystkie filmy, w których on grał, uczestniczy w społecznościach wirtualnych, na łamach których rozmawia z innymi – czyni to zawsze tylko i wyłącznie w poszukiwaniu przyjemności rozumianej we freudowskim znaczeniu. Wszystkie działania fanów są podyktowane dążeniem do realizacji przyjemności, choć w wypadku niektórych jest to widoczne lepiej. Wszystkie są swego rodzaju fantazjami, choć fantazje te są mniej lub bardziej wyraźne. Najintensywniej przejawiają się w różnego rodzaju erotycznych opowiadaniach, w których fani opisują siebie jako odbywających stosunek z postacią z filmu czy celebrytą. Generalnie – o fantazjowaniu na temat celebrities świata muzyki, filmu czy sportu napisano już dużo – przy czym pokazano, że fantazje oscylują od tych na temat przypadkowych spotkań gwiazdy na ulicy do tych dotyczących uprawnia z celebrytami namiętnego seksu. Przykłady fantazjowania podaje w swoim tekście Stephen Hinerman, który oprócz tego, że upatruje w nich możliwości ucieczki od represjonującego, id twierdzi, że pozwalają one podwyższać samoocenę [‘I’ll Be Here With You’: Fans, Fantasy and the Figure of Elvis [w:] Adoring Audience…, s. 107-134].

Relację fana z obiektem kultu tłumaczy się nie tylko w kategoriach psychoanalizy freudowskiej. Przydatne w tej mierze okazują się dla badaczy chociażby poglądy wypracowane przez Melanie Klein, która wyróżniła mechanizm psychiczny nazwany projekcją, polegający na przypisywaniu innym własnych poglądów, zachowań lub cech [Psychoanaliza dzieci, Gdańsk 2007]. Według niektórych badaczy, u fanów mechanizm projekcji jest aż nadto widoczny. Są oni bowiem szczególnie predysponowani do przypisywania obiektom uwielbienia swoich cech – utożsamiania się z nimi na zasadzie szukania podobieństw. Nie trudno wyobrazić sobie fana, który identyfikuje się ze swoim ulubionym bohaterem czy celebrytą – znajduje w nim cechy, które jego zdaniem i on posiada.

Co jednak ciekawe – nie tylko fani kształtują ów obiekt poprzez mechanizm projekcji. Według Jackie Stacey mamy do czynienia z procesem odwrotnym – obiekt oddziałuje na fana. W swojej książce autorka mówi o tak zwanych fantazjach identyfikujących (identyficatory fantasies), które przejawiają się takimi działaniami fanów jak – udawanie obiektu swojego uwielbienia, imitowanie go czy kopiowanie [Stargazing: Hollywood Cinema and Female Spectatorship, London 1994, s. 142]. Wskutek tych działań fan adaptuje zewnętrzne cechy obiektu do własnej osobowości. Takie oddziaływanie obiektu na fana jest przykładem introjekcji, a więc mechanizmu psychicznego polegającego na odwzorowaniu w osobowości jednostki atrybutów związanych z obiektami z otaczającego świata. Stacey niezwykle przytomnie zauważa, że mechanizm introjekcji zachodzący u fanów bardzo mocno uzależniony jest od konsumowania – mechanizm ten niejako wiąże fanów z dominującymi warunkami ekonomicznymi czy wszechogarniającą kulturą konsumpcyjną. Aby upodobnić się do obiektu uwielbienia, trzeba przecież zakupić mnóstwo niezbędnych akcesoriów.

Psychoanalityczne podejście do fanów opiera się na jeszcze innych poglądach – tych związanych z koncepcją obiektu przejściowego (transitional object) sformułowanych przez Donalda W. Winnicotta [Dzieci i ich matki, Warszawa 1994]. W tym ujęciu relacja fanów z obiektem uwielbienia zostaje wytłumaczona w tych samych kategoriach, w których tłumaczy się silne przywiązanie niemowląt do pierwszych pojawiających się w ich życiu przedmiotów, takich jak na przykład kocyki, zabawki, pluszowe maskotki. Według Winnicotta, są to tak zwane obiekty przejściowe, które znajdują się na granicy wewnętrznej, subiektywnej i zewnętrznej, obiektywnej rzeczywistości. Obiekty przejściowe pozwalają dziecku radzić sobie z brakiem poczucia bezpieczeństwa, wynikającym z utraty doświadczanej w łonie matki jedności między światem wewnętrznym a tym zewnętrznym wobec dziecka. Obiekt przynależy co prawda do świata zewnętrznego, dziecko ma jednak wyobrażoną nad nim kontrolę. Opierając się na poglądach Winnicotta, C. Lee Harrington i Denise D. Bielby twierdzą, że obiekty uwielbienia (badacze skupili się na telenowelach) stanowią dla fanów specyficzne obiekty przejściowe [Soap Fans: Pursuing Pleasure and Making Meaning in Everyday Life, Philadelphia 1995, s. 133]. Zapewniają bowiem utracone poczucie bezpieczeństwa – fani odczuwają ze swoimi ulubionymi produktami specyficzną więź i przynależność, które są źródłem pozytywnych emocji – swojskości, ciepła, szczerości. Emocje owe sprzyjają radzeniu sobie z odczuwanym na co dzień rozdźwiękiem między światem zewnętrznym a wewnętrznym, są niczym zabawki w wypadku dziecka, są w pewnym sensie namacalne, zapewniają poczucie kontroli.

Oczywiście porównywanie zabawek z dzieciństwa, z tekstami przynależącymi do kultury masowej może wzbudzać kontrowersje. Dlatego też wielu badaczy patrzących na fanów przez pryzmat obiektów przejściowych stara się ową koncepcję zmodyfikować. Dla przykładu Hills odrzuca propozycję Harrington i Bielby, zarzucając obydwu autorom nadmierne generalizowanie. Aby je wyeliminować, Hills wprowadza podział na dwa typy obiektów przejściowych – właściwe obiekty przejściowe (proper transitional objects) oraz wtórne obiekty przejściowe (secondary transitional objects) [Fan Cultures, New York 2002]. Pierwsze to nic innego jak wspominane już i używane przez dzieci w czasie niemowlęctwa przedmioty. Drugie natomiast konstytuowane są w oparciu o sferę kultury dorosłego człowieka (cultural field in adulthood). Wtórny obiekt konstruowany jest przez ludzi dorosłych na zasadzie wybierania sobie czegoś z rozległego pola kultury, co mogłoby spełniać podobne funkcje, jakie spełnia obiekt właściwy w życiu dziecka. Różnica między właściwym a wtórnym obiektem polega na tym, że ten pierwszy jest prywatny – jeden obiekt przypada na jedno dziecko, podczas gdy wtórny obiekt podzielany jest przez wielu ludzi. Dane zjawisko kultury masowej może być obiektem przejściowym dla ogromnej rzeszy ludzi. Najwyraźniej przejawia się to właśnie w wypadku fanów. Warto zauważyć, że Hills zaznacza, że aby dla fana dany produkt kulturowy stał się obiektem przejściowym, konieczne jest podejmowanie różnorodnych aktywności (produkcja amatorska, uczestnictwo w społeczności, w zjazdach itd.). Zdaniem innych autorów wcale nie jest to konieczne – twierdzi tak chociażby Sandvoss, który zaznacza, że mamy raczej do czynienia ze specyficznym odziaływaniem mediów masowych. Zdaniem autora można w związku z tym zakwestionować podział Hillsa. Obiektów przejściowych nie można rozgraniczać na prywatne i podzielane przez innych – taki podział nie ma sensu, jeśli uznać, że obydwa mają przywrócić (przynajmniej częściowo) utraconą całościowość – zatrzeć rozdźwięk między „ja” a światem zewnętrznym.

To tyle drogą krótkiego sprawozdania z psychoanalitycznych wędrówek badaczy fanów. Nie będę komentował oraz wyrażał swojego zdania na temat tego typu podejść – być może dlatego, że nie jest ono zbyt przychylne dla badaczy, którzy psychoanalizują fanów ;)

{ 7 komentarze... przeczytaj lub skomentuj }

  1. Przez cały wpis się bałem, ale po ostatnim zdaniu wydałem westchnienie ulgi.

    Jest kilka drobnych nieścisłości – mogę się przyczepić jako (prawie) psycholog? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. You are welcome... To nie są moje poglądy - ja tylko relacjonuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To tylko dwie krótkie uwagi, możesz je dołączyć do swojego arsenału krytyki. ;-)

    1. Według Freuda ego (ściślej: Ja, das Ich – łacińskie nazwy "id, ego, superego" są pomysłem Jamesa Stracheya, tłumacza Freuda na angielski) nie kształtuje się pod wpływem nacisków superego (Nad-Ja, das Ueber-Ich). Wyłania się z id (To, das Es) jako jego zewnętrzna część, kiedy organizm orientuje się, że nie jest w stanie zaspokoić wszystkich swoich potrzeb, pozostając w obszarze własnych wyobrażeń. Wtedy pojawia się potrzeba myślenia realistycznego, sięgnięcia na zewnątrz – na przykład poszukiwania jedzenia, gdy jesteśmy głodni (a nie tylko snucia marzeń o nasyceniu).

    Więcej, o ile dobrze pamiętam, można znaleźć w tekście Freuda "Das Ich und das Es" ("Ja i To", "Ego i id") z 1923 roku.

    2. Już sam Freud postulował istnienie mechanizmu projekcji. Inna rzecz, że w wersji ojca psychoanalizy miał on dotyczyć wyłącznie cech niepożądanych (np. osoba, w której tkwi głębokie poczucie wrogości wobec świata, przejawia paranoiczne nastawienie do rzeczywistości – projektuje własną wypartą wrogość na innych ludzi).

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście porównywanie zabawek z dzieciństwa, z tekstami przynależącymi do kultury masowej może wzbudzać kontrowersje.

    Ale wydaje się to mieć sens. Przypuszczam, że mniej naukowym określeniem "obiektów przejściowych" jest "comfort reading" albo "comfort watching" (analogicznie do "comfort food") w przypadku tekstów kultury. Interesujące.

    OdpowiedzUsuń
  5. @staszek

    1. Staszek - chyba się troszkę "czepiasz" ;) - koncepcja id, superego, ego jest chyba powyżej dobrze zinterpretowana

    2. O Freudowskiej projekcji nic nie wiem - jedynie o tej, o której pisze Klein

    ad00absurdum@

    Faktycznie - nawet nie zwróciłem uwagi na możliwość stosowania wyrażeń, o których piszesz. Dzięki za zwrócenie uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm, odczytałem to tak, jakby ego miało powstawać jako trzecia struktura psychiczna, po id i superego. Ale faktycznie można to zinterpretować inaczej, OK. :-)

    Swoją drogą świetny filmik (dopiero teraz obejrzałem).

    OdpowiedzUsuń
  7. @Staszek - tak w sumie to ja Ciebie rozumiem - do Freuda to się trzeba "czepiać" ;)

    OdpowiedzUsuń

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -