8 cze 2010

Cornell Sandvoss porusza w swoim dziele wiele rozmaitych tematów, dokonuje ciekawej rekapitulacji rozmaitych koncepcji – takich, o których nie raz już na popblogu była mowa: wywrotowych odczytań Fiskego, kłusownictwa Jenkinsa, paradygmatu spektaklu/konsumpcji Abercrombiego i Longhursta, polisemiczności tekstów odbieranych przez fanów, kulturowego i subkulturowego kapitału wielbicieli. Wydaje się, że autor mógłby ową rekapitulację nieco ukrócić, zwłaszcza że najciekawiej zaczyna robić się w drugiej połówce lektury. Wówczas gdy doświadczamy stopniowego „odcinania się” od przedstawianych wcześniej podejść. Celem autora jest odejście od relacji fan-producent i skupienie się na zupełnie innym wymiarze wielbiciela. Jest on rozpatrywany przez pryzmat specyficznej emocjonalnej inwestycji (affect), jakiej dokonuje, wiążąc się z obiektem uwielbienia. Sprowadzenie wielbiciela do emocjonalnej konsumpcji, widoczne jest przede wszystkim w tych rozdziałach książki, które traktują o psychoanalizie (natchniony rozważaniami Sandvossa postanowiłem poświęcić temu tematowi cały następny post) oraz tych, w których autor przedstawia swoją własną, autorską koncepcję związku między osobowością fana a przedmiotem uwielbienia.

Sandvoss podkreśla ścisłe związki obu sfer. Mówi, że coraz trudniej jest je oddzielić, jako że obiekt uwielbienia staje się częścią osobowości. To, czego fani stają się fanami, jest nierozerwalnie związane z tym, kim są, kim chcieliby być oraz jak o sobie myślą. Powiązanie osobowości i danego zjawiska kultury masowej opiera się na nieświadomym rozpoznawaniu siebie w obiekcie. Można powiedzieć, że mamy do czynienia z odbijaniem się w nim osobowości, z procesem, który Sandvoss nazywa narcyzmem (narcissism). Narcyzm widoczny jest w wielu aktywnościach – choćby w amatorskiej twórczości (poprzez nią fani chcą niejako objąć władanie nad tekstem, aby lepiej do nich pasował), niezwykle osobistym stosunkiem do obiektu uwielbienia, podkreślaniem centralnej roli jaką pełni on w życiu czy też różnymi typami porównywania i naśladownictwa – na przykład przebieraniem się za swoich idoli czy bohaterów filmowych, serialowych itd.

Obiekt uwielbienia staje się w wypadku narcyzmu przedłużeniem osobowości – można powiedzieć, że staje się fanem. Wielbiciel znajduje w nim odbicie własnej sytuacji życiowej, własnych potrzeb, doświadczeń. To i tylko to determinuje bycie fanem. Sam fan zdaje się jednak tego nie wiedzieć. Patrząc na deklaracje wielbicieli, często bardzo trudno jest wskazać jakiś konkretny powód, dla którego ktoś zaczął fascynować się zjawiskiem kultury masowej. Dzieje się tak dlatego, że fan sam owego powodu nie zna – nie rozpoznaje w obiekcie samego siebie. Przekonany jest o tym, że o jego uwielbieniu zadecydowały jakieś obiektywne, często niezwykle przypadkowe czynniki.

Charakterystyczne dla narcyzmu patrzenie zdecydowanie różni się zatem od poglądów przedstawiających fanów w kontekście relacji z producentami. W jego przypadku różne znaczenia wypracowywane przez fanów wynikały raczej z właściwości obiektów, były ponadto tworzone wspólnotowo. W przypadku narcyzmu związek fana z obiektem uwielbienia jest kształtowany nie zewnętrznie – nie przez wspólnotę, do której się należy. Kształtowany jest wewnętrznie – związany jest z osobowością danej jednostki. Na produkty kulturowe patrzy się jak na pozbawione jakiegokolwiek obiektywnego znaczenia – są one przedłużeniem osobowości poszczególnych jednostek.

{ 5 komentarze... przeczytaj lub skomentuj }

  1. W tym kontekście fascynujące jest spojrzenie na wszelkie przejawy self-insertion, zwłaszcza w fan fiction, jak na przykład Mary Sue, opowiadania z gatunku 'Anywhere But Here' (pisane w drugiej osobie, często scenariusze erotyczne lub romantyczne, osadzające czytelnika w roli bohatera, ostatnio coraz mniej popularne...) i raz na jakiś czas pojawiające się 'Take Your Fandom To Work Day', gdzie postaci przenoszone są w realia znane autorowi z autopsji, tworząc często najdziwniejsze Alternatywne Światy, w których załoga statku Enterprise prowadzi piekarnię...

    Co ciekawe, często te właśnie formy są uważane przez samych fanów za najniższe formy fan fiction (zwłaszcza Mary Sue).

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za tekst - książka wygląda na tyle ciekawie (nie mówiąc już o okładce, która jest po prostu epic :) ), że chyba po nią sięgnę. Chociaż z drugiej strony, to wygląda ona trochę na odkrywanie Ameryki: fani angażują się emocjonalnie w jakiś fandom bo indentyfikują się z jakąś postacią albo konceptem - no po prostu kto by pomyślał? *lekki sarkazm*

    Co do psychoanalizy (chociaż z Freuda to radziłbym zrezygnować), to sam się nad tym jakiś czas temu zastanawiałem. Co prawda bardziej w kierunku tego, że po rodzaju fanfica można rozpoznać typ osobowości autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. @noelia-g - jestem pewny, że Sandvoss zna wszelkie przejawy self-insertion. Opisywany jednak przez niego proces odbijania się osobowości jest nieuświadomiony. Jest nim wszystko to, co robi fan, czy to jest tylko oglądanie, czy pisanie fików het, czy marysuizm - nie ma to znaczenia.

    @ad00absurdum - właśnie, że propozycja Sandvossa jest dość oryginalna. Chodzi o to, że wszyscy podkreślali identyfikacje, ale nie w taki sposób jak ten autor. We wcześniejszych podejściach przeważają raczej analizy związane z relacjami fan-producent. Tutaj utożsamianie się i emocjonalny związek chce się wytłumaczyć inaczej - przez pryzmat psychiki człowieka. Na marginesie jest to o wiele trudniejsze. Następuje przecież odwrót od badania "faktów społecznych" a zagłębianie się w metafory i spekulacje, które bardzo mocno wychodzą na przykład w psychoanalizie.

    OdpowiedzUsuń
  4. właśnie, że propozycja Sandvossa jest dość oryginalna.

    Serio? Hm, nie pomyślałbym, bo w zasadzie ta "identyfikacja" i emocjonalne podejście (a więc nie tylko identyfikacja, ale i postawa typu "nie podoba mi się to tak bardzo, że muszę coś z tym zrobić") są piewrotnym mechanizmem stawania się fanem. Potem dopiero przychodzi czas na drażnienie producentów.

    OdpowiedzUsuń
  5. @ad00absurdum - hmm - jakby to wytłumaczyć - oczywiście wcześniejsi badacze uczynili tematem swoich prac zaangażowanie emocjonalne (affect), tylko tak jak mówisz - czynili to, aby pokazać, że wszystko prowadzi do oporu przeciwko producentowi. U Sandvossa emocjonalne zaangażowanie istnieje jakby samo dla siebie.

    OdpowiedzUsuń

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -