8 kwi 2010

Dwa dni temu w Rzeczpospolitej ukazał się krótki artykuł o badaniach, jakie przeprowadzali naukowcy z KUL. Badanie metodą ankietową przeprowadziły w 2009 r. Agata Błachnio, Aneta Przepiórka i Patrycja Rudnicka z Wydziału Nauk Społecznych wśród 209 studentów KUL i Uniwersytetu Śląskiego. Badanie owo dotyczyło studentów korzystających z komunikatorów internetowych. Dziennikarz RP poprosił mnie o udzielenie krótkiej odpowiedzi („okiem socjologa”) na dwa zagadnienia, które pojawiły się we wnioskach z tych badań. Odwiedzi zamieszczam na blogu (BTW – znów zobaczyć można to, jak niemiłosiernie zostały one przez dziennikarza potraktowane;))

1. Z badań wynika, że „osoby często korzystające z komunikatorów częściej niż osoby rzadko korzystające z komunikatorów poruszają sprawy, które są prywatne i intymne, choćby takie jak: śmierć, porażki, opisują swoje słabości i mocne strony, najskrytsze pragnienia, opowiadają również o swoich emocjach”. Z czego to może wynikać?

Wyniki te wcale nie są zaskakujące. Aby to wyjaśnić, należy obalić pewien mit dotyczący kontaktów w internecie. Mówi się, że ludzie mają tendencje do bycia w sieci kimś innym, przybierania fałszywych tożsamości. Bardzo często spotkać się można z opiniami, że sieć jest pełna dziwaków udających kogoś innego niż są, mężczyzn podających się za kobiety, kobiety za mężczyzn, dzieci udających dorosłych itd. Oczywiście przypadki takie zdarzają się, ale w żadnym wypadku nie jest to praktyka nagminna. Wyłączając gry internetowe, które niejako są tworzone w celu przyjęcia innej tożsamości (tak samo przecież dzieje się w grach w rzeczywistości realnej), udawanie kogoś innego jest raczej marginesem zachowań internetowych. Jak pokazują badania, sieciowe ja wielu, a przypuszczalnie większości osób komunikujących się za pośrednictwem komputerów jest zbieżne z ich tożsamością poza siecią. Ową konstatację połączyć można z faktem, że komunikacja internetowa jest bardzo specyficzna, to znaczy cechuje ją anonimowość i astygmatyczność (nie zwracamy uwagi na cechy społeczno-demograficzne osób). Co z owego połączenia uzyskamy – ano właśnie sytuację, w której w internecie jednostki mogą być skłonne do ujawniania skrytych, głębszych stron swojej osobowości – swojego „prawdziwego oblicza”. Kontakty internetowe mogą skłonić ludzi do szczerości. Ze względu na specyfikę komunikacji internetowej mają oni tendencje do bycia bardziej szczerymi i otwartymi niż w realu. Niektórzy twierdzą, że umożliwia to wręcz stosowanie e-psychoterapii, która pod pewnymi względami przewyższa tradycyjną jej odmianę. Jak twierdzą specjaliści, takie wykorzystanie internetu może być dobrym uzupełnieniem uczestnictwa w grupach wsparcia offline. Aby się o tym przekonać, wystarczy uruchomić Google i sprawdzić, że w sieci znaleźć możemy mnóstwo internetowych grup wsparcia.

2. Osoby, które częściej korzystają z komunikatorów, mają niższy lęk społeczny, a także mają wyższy poziom skuteczności. Czym można te zjawiska wytłumaczyć?

Można to znów wytłumaczyć sytuacją, w której tożsamość internetowa jest odbiciem tożsamości realnej. Komunikatory to narzędzia sieciowe, które wykorzystywane są do kontaktów z osobami, które znamy z realu (rodziną czy znajomymi). Inaczej niż w wypadku czatów, forów czy blogów, aby korzystać z komunikatora należy dysponować szeroką siecią społeczną w realu. Można powiedzieć, że osoby przenoszą swoje kontakty z realu do cyberprzestrzeni – im więcej korzysta się z komunikatorów, tym więcej trzeba mieć znajomych w realu. Płynie z tego prosty wniosek – ekstrawertyzm i częste korzystanie z owego sieciowego narzędzia są skorelowane. Ów ekstrawertyzm osób korzystających z komunikatorów może również wyjaśniać, dlaczego są one w sieci niezwykle szczere. Otwartość na innych, ujawnianie spraw prywatnych i intymnych to po prostu wynik takiej a nie innej osobowości. Ci, którzy komunikują się w sieci są zatem otwarci i towarzyscy generalnie. Logiczne jest, że cechować ich będzie mniejszy poziom lęku społecznego i wyższy poziom skuteczności.

{ 2 komentarze... przeczytaj lub skomentuj }

  1. Co do wniosków z raportu to konstatacja, że: "osoby często korzystające z komunikatorów częściej niż osoby rzadko korzystające z komunikatorów poruszają sprawy, które są prywatne i intymne" jest zabawna, bo mówiąc po ludzku "osoby, które mówią więcej - mówią więcej, niż osoby, które mówią mniej".

    Pytanie, co rzadko korzystający z komunikatorów robią w czasie, który korzystający z komunikatorów zużywają na siedzenie przed komputerem i gadanie. Bo dopiero, gdy się to wie - można porównywać.

    (A redaktor z Rzepy ma duży skalpel ;-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha - słusznie.
    Zresztą - jak dla mnie to badanie to potwierdzanie "oczywistej oczywistości" i jeszcze robienie z tego sensacji. Rzeczywiście o wiele ciekawiej byłoby bliżej spojrzeć na grupę osób rzadziej używajacych komunikatorów.

    Skalpel dość mocny;) Zresztą jak widać w artykule skutki jego działania odczułem nie tylko ja.

    OdpowiedzUsuń

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -