7 mar 2010

Po wymienieniu głównych mitów, należy zaznaczyć, że stereotypowe ukazywanie miłości przewija się przez wszystkie media. Warto dokładniej przyjrzeć się różnorodnym technikom, których zastosowanie nierealistycznie portretuje omawiane zjawiska. Należy być przy tym świadomym, że media powodowane są celami komercyjnymi. Dążeniem większości producentów medialnych jest po prostu zarobienie jak największej ilości pieniędzy – stąd bardzo wiele działań oraz wiele następujących technik.

Uproszczenie i skrócenie – ponieważ publiczność mediów jest bardzo różna, często producenci szukają wspólnego mianownika. Chodzi o to, żeby uprościć i skrócić przekaz tak, aby był on odpowiedni dla jak największej liczby ludzi. Nawet coraz powszechniejsza dzisiaj indywidualizacja mediów (dostosowana do indywidualnych potrzeb telewizja itp.) nie przeciwdziała stosowaniu owej techniki. Ponieważ media redukują skomplikowane do prostego – zawiłe narracje, tematy i sprawy często ukazywane są w sposób dychotomiczny (np. zły/dobry, miłość/nienawiść),

Stereotypizacja postaci – pozwala widzom łatwo zorientować się w niuansach tekstu i posunąć akcję do przodu. Stereotypy dotyczące postaci również opierają się na kontrastujących ze sobą opozycjach – zły/dobry, mądry/głupi itd.

Przykucie uwagi – aby wywołać jak największą uwagę widza, stosuje się różne „tricki”. Ważne jest chociażby to, żeby budować napięcie oraz aby w tekstach występował konflikt. Ten ostatni rozumiem bardzo szeroko jako opozycję między postaciami bądź siłami – opozycję, która napędza akcję lub jakiś wątek. Na przykład w reklamach telewizyjnych konflikt może być wynikiem opozycji między jakimś problemem (np. łupież na głowie) a towarem, który ma nieść ratunek i pomoc (np. szampon przeciwłupieżowy). Jeśli chodzi o napięcie, jest ono wynikiem niepewności związanej z tym, jak zakończy się jakiś tekst. Zaznaczyć trzeba, że pokazywane przeze mnie mity szczególnie odpowiadają potrzebom budowania napięcia i konfliktu. Odpowiadają w tym sensie, że łatwo skonstruować na ich bazie jakieś opozycje bądź wprowadzić element napięcia,

Specyficzna struktura narracji – tekst zwykle musi składać się z elementów, które następują po sobie. Narracje, w przeciwieństwie do „prawdziwego życia” mają zatem początek, środek i koniec. Podobnie jak w wypadku przykuwania uwagi sprzyja to mitom, które wymieniałem,

Stosowanie efektów specjalnych – to kolejny czynnik, który zdecydowanie różnicuje teksty popkulturowe od „prawdziwego życia”. Z postaciami da się dzisiaj zrobić niemal wszystko, dzięki obróbce komputerowej można na przykład polepszać urodę aktorek czy aktorów. Piękno i perfekcja są dziś coraz częściej preparowane.

Należy być świadomym, że popkulturowe teksty obciążone są pewnym „zniekształceniem”. Chodzi o to, że produkowane są aby oddawać jeden konkretny punkt widzenia. Punkt widzenia kultury dominującej i lansowanych przez nią wartości. Popkultura jest przecież odbiciem kultury dominującej, w związku z tym teksty w jej obrębie nie mogą lansować wartości, norm czy reguł życia społecznego przeciwstawnych kulturze obowiązującej powszechnie. Nic dziwnego zatem, że media sprzyjają mitom, które związane są z miłością. Wiele z tych mitów odpowiada przecież kulturze dominującej, chociażby bardzo silne są w jej obrębie stereotypy związane z płcią. Utrwalają one obraz pożądanych kobiecych i męskich cech związanych z wchodzeniem i trwaniem w związku. Nie trzeba chyba dodawać, że są to takie same cechy jak te, które lansuje jeden z mitów, o których wspominałem („mit cech, które trzeba spełniać”).

Na koniec rozważań związanych z popkulturowymi mitami dotyczącymi miłości należy zaznaczyć kilka niezwykle istotnych rzeczy. Po pierwsze mity dotyczą tylko i wyłącznie heteroseksualnych związków charakterystycznych dla „zachodniego” kręgu kulturowego. Związki i relacje homoseksualne jak również związki osób z innych (od „zachodniego”) kręgów kulturowych portretowane są zwykle inaczej – ich wspomniane mity nie obowiązują.

Po drugie przedstawione w artykule teksty popkultury nie zostały dobrane w żaden reprezentatywny sposób. Nie przeprowadziłem żadnych badań zakrojonych na szeroką skalę, nie zastosowałem metody analizy treści książek, magazynów, filmów czy seriali. Przytaczane teksty zostały wybrane całkowicie przypadkowo, zgodnie z wiedzą autora tego opracowania na temat przekazów medialnych. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że wysnute wnioski nie są reprezentatywne dla wszystkich tekstów popkulturowych. Z całą pewnością istnieją takie, które nie niosą ze sobą przedstawionych przeze mnie mitów. Warto zaznaczyć, że podawane przeze mnie w tekście przykłady są niezwykle skrajne – opisywane mity są w nich szczególnie wyraźne. Wynika to przede wszystkim z tego, że przynależą one do jakiegoś gatunku (na przykład w przypadku filmów do gatunku komedii romantycznej, a książek do romansów). W przypadku produkcji przynależących do gatunków innych, sytuacja nie jest tak jednoznaczna. Należałoby zatem stwierdzić, że mity nie występują we wszystkich tekstach z jednakowym natężeniem. Mimo iż podejrzewać można, że istnieją produkcje, które w ogóle ich nie promują, o wiele prawdopodobniejsza jest sytuacja, w której różne teksty lansują mity z różnym natężeniem. Pozwala o tym sądzić duża intertekstualność produkcji z obrębu popkultury jak również duży eklektyzm tej ostatniej. Aby usprawiedliwić opisany wyżej, nieco przypadkowy dobór tekstów, zauważę, że wskazywać on miał na jakieś istniejące zjawisko, bez roztrząsania skali owego zjawiska. Nie było moim celem udowodnienie, że jest ono powszechne, a jedynie, że część zjawisk w obrębie popkultury, przyczynia się do lansowania wymienianych mitów.

Opisując popkulturowe mity związane z miłością, użyłem języka, który wskazywać miał na to, że ludzie są poprzez nie całkowicie indoktrynowani oraz że postępują całkowicie pod ich dyktando. Warto zatem wyjaśnić, że celem tekstu nie jest pokazanie oddziaływania tekstów (i mitów, które one lansują) na odbiorców. To, że jakaś liczba popkulturowych produkcji w jakimś stopniu obarczona jest mitami, nie znaczy, że publiczność bezwarunkowo im się podda. W rzeczywistości może być nawet inaczej. Wielu badaczy wskazuje przecież, że publiczność mediów robi z tekstami rzeczy nieprzewidywalne przez producentów. Poczynając od Stuarta Hall’a i jego koncepcji „przeciwstawnego dekodowania”, wielu ukazywało, że znaczenia, które wypracowują odbiorcy, wcale nie muszą być zgodne z tym, co przekazują im producenci. Twierdzi się, że odbiorcy coraz częściej i coraz powszechniej kwestionują to, co podsuwa im pod nos popkultura. Są świadomi, rozważni i zdają sobie sprawę z wpływu mediów na kulturę. Nurt pokazujący, że odbiorcy nie są tak podatni na oddziaływanie popkulturowych tekstów, jest dzisiaj bardzo popularny. Wystarczy spojrzeć na dzieła takich badaczy jak John Fiske, Henry Jenkins, John Tulloch i wielu innych. W artykule wcale nie przeciwstawiam się owemu nurtowi. Mało tego, zdaję sobie sprawę, że czasami odbiorcy popkultury mogą wykorzystywać opisywane mity do kształtowania znaczeń zupełnie innych niż można by się spodziewać.

Podkreślę zatem, że moim celem było wskazanie pewnej specyficznej cechy samych przekazów bez roztrząsania ich efektów na odbiorców. Oczywiście patrząc na teksty popkultury, bardzo trudno oprzeć się i nie zacząć zastanawiać nad pewnym potencjałem w nich tkwiącym. Potencjałem związanym właśnie z oddziaływaniem opisanych mitów. Mimo że część publiczności im się nie poddaje, nie można przecież wykluczyć, że znajdą się tacy, na których oddziałują one bardzo silnie. Sytuacja jest zatem dość niejednoznaczna. Z całą pewnością wpływ jaki wywierają zawarte w przekazach medialnych mity związane z miłością musi stać się ważnym polem naukowych dociekań.

Na zakończenie filmik z YouTube – trailer filmu Godarda pt. Szalony Piotruś. Jest to świetne dzieło o miłosnych mitach popkultury – polecam.

Napisz coś

Subskrybuj wpisy | Subskrybuj komentarze

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -