2 gru 2009

Książka Brendy E. Brasher Give Me Thath Online Religion to pozycja, która niebezpiecznie zbliża się do jednego z ekstremów związanych z socjologicznymi badaniami Internetu. Opisując elektroniczną sieć, należy być ostrożnym, aby nie wpaść w pułapkę nadmiernego optymizmu bądź pesymizmu. Należy być ostrożnym, aby nie podążać ścieżką wytyczoną przez techno-utopistów, bezgranicznie wierzących w zbawienny wpływ sieci lub też drogą techno-dystopistów, potępiających sztuczność wirtualnego świata, jego zły wpływ na więzi, tożsamość, zdrowie, itd.

Książka Brasher mówi o zaistnieniu w Internecie religii. Jest to jedna z pierwszych pozycji traktujących o tym temacie. Być może właśnie dlatego niebezpiecznie zbliża się do jednego ze wspomnianych wyżej ekstremów. W wypadku książki Brasher jest to ekstremu utopijne. Wskazując na obecność religii w sieci, autorka zachwala rozmaite, nowe możliwości, jakie daje nowe medium. Widzi w zaistnieniu religii w Internecie niezwykle pozytywne, innowacyjne zjawisko. Jej stanowisko jednak jest mało realne. Autorka stwierdza, że zaistnienie religii w cyberprzestrzeni to zwiastun tego, jak wyglądać będzie religia w dwudziestym pierwszym wieku. Podkreśla, że użycie komputera w celach religijnych stać się może „dominującą formą religijnego doświadczenia” (s. 19). Dowodzi, że sieć poszerza społeczne podstawy religijnego życia, niszczy podstawowe formy, w jakich religia sprzyja ksenofobii i w konsekwencji, znacznie przyczynia się do eliminacji nienawiści związanej z religią. Jako miejsce religijnej zmiany Internet reprezentuje według autorki „stabilizującą siłę” (s. 17-19). Pogląd taki bardzo mocno ociera się o mało realne, utopistyczne wizje. Skoro w ciągu wieków i na całym globie religia okazuje się mieć raczej mało stabilizujące efekty, dlaczego inaczej miałoby być w przypadku jej zaistnienia w Internecie. Religię w cyberprzestrzeni wyznają przecież ci sami ludzie, którzy czynią to offline. Do Internetu „przenoszą się” przecież religijne granice ukształtowane w realu, także te dotyczące religijnych uprzedzeń oraz stereotypów. Biorąc to pod uwagę - osiem rozdziałów traktujących o różnych aspektach utopijnego związku Internetu z religią, to zdecydowanie za dużo. Mimo wszystko polecam – choćby dla tych, którzy chcieliby porównać poglądy Brasher z bardziej wyważonymi. Na przykład tymi, które sam lansuję w swojej książce (o której wspominałem parę postów niżej).

W kolejnych rozdziałach książki autorka zachwala rozmaite, nowe możliwości, jakie daje Internet w sferze religii. Rozdział pierwszy to po prostu wprowadzenie, w drugim autorka rozpatruje wpływ religii w Internecie na sferę ludzkiej duchowości. Trzeci rozdział traktuje o wpływie internetowej religii na pojmowanie przez ludzi czasu, czwarty o wpływie na społeczności religijne, piąty o wpływie związanym z pojmowaniem i tworzeniem kategorii dobra oraz zła. W rozdziale szóstym poruszane jest zagadnienie zacierania się granicy między sferami religii i popkultury – zacieranie owo znacząco przyspiesza elektroniczna sieć. Rozdział siódmy rozpatruje, w jaki sposób sieciowa aktywność wpływa na to, jaki wizerunek siebie tworzą ludzie i jak wpływa on na tradycyjną religijność ludzi, tradycyjne religijne ujmowanie jednostek oraz świata. W rozdziale ósmym autorka zajmuje się cyberprzestrzennymi manifestacjami końca świata (serwisami związanymi z apokalipsą).

Napisz coś

Subskrybuj wpisy | Subskrybuj komentarze

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -