9 cze 2009

Byłem wczoraj! Obejrzałem i jak wiele znanych mi osób stwierdziłem – widowiskowy chłam. Daleko mu do klimatu poprzednich części serii, szczególnie do niezapomnianej jedynki, kręconej za bardzo małe, jak na tamte czasy (nie mówiąc o dzisiejszych), pieniądze. Ten współczesny Terminator to już jednak nie to samo.

Podobne odczucia miałem po wizycie na Star Treku. Nie mogłem sobie podarować pójścia do kina na ten film. Przede wszystkim jako osoba, która kiedyś interesowała się trekiem i która obejrzała wszystkie odcinki wszystkich seriali. Jako były fan zaskoczony byłem tym, jak bardzo film nagłośniony był w Polsce. Setki artykułów w Internecie, w dziennikach, w tygodnikach, w gazetach papierowych i elektronicznych, w formatach małych, dużych i średnich. Artykuły mniej lub bardziej szczegółowo, mniej lub bardziej poprawnie przedstawiają historię serialu, jego bohaterów. W encyklopedycznym skrócie przedstawiają najważniejsze motywy związane z filmami, serialami oraz ich bohaterami. No cóż – nasi dziennikarze podążyli ścieżką zachodnich. Na zachodzie film był bardzo oczekiwany i budził ogromne emocje. U nas mimo wszystko mniejsze, czego przykładem to, że wiele multipleksów po prostu go nie pokazywało.

Nie o tym chcę jednak pisać. Raczej o tym co mnie zastanawia, kiedy idę do kina na produkcję typu Teminator -2 czy Star Trek po raz kolejny, ale od początku. Zastanawia mnie nagły pęd do wszelkiego rodzaju rebootów. Z tych najbardziej nagłośnionych i najczęściej oglądanych mieliśmy chociażby Casino Royale, Batman Begins czy X-man Origins: Wolverine. Ja wiem, że to pewna kasa, że na tym da się zarobić, że trzeba wykorzystać daną medialną markę, że na rebooty trzeba teraz stawiać. Po sequelach oraz versusach (np. Alien vs Predator) przyszła kolej na rebooty.

Rebooty potrafią być jednak męczące – zwłaszcza dla fanów. Świadomy był tego J. J. Abrams – reżyser jedenastego filmu z serii ST. Odradzał on ortodoksyjnym wielbicielom oglądanie, nie chciał, żeby za bardzo się zdenerwowali. Wielu nie posłuchało rady i faktycznie się wkurzyło. Mówiono o profanacji, o Star Treku 90-210, o efekciarstwie, spłyceniu fabuły, braku przesłania, itd.

Mimo że średnio podoba mi się jakość tego, co widzę na ekranie, nie do końca potrafię się określić co do zjawiska samych rebootów. Z jednej strony rozumiem oburzenie fanów, utyskiwanie na komercję. Jestem przerażony chłamem, jaki oglądam. Z drugiej jestem zachwycony prostodusznym wyznaniem filmowców. W Star Treku wyznaniem zakamuflowanym w samym filmie. Producenci ustami Spocka i Kirka przyznają, że tego rodzaju „podróże w przeszłość”, zaczynanie danej serii od nowa to po prostu „oszukiwanie” (dialog Spocka i Kirka o technologii cofania się w czasie). Jak wspomniałem, nie potrafię się jednak do końca określić. Nie wiem, czy to dobrze, że powstają kolejne rebooty, czy raczej źle. Według mnie to chwilowa moda. Coś na kształt wysypu różnorakich animowanych produkcji napędzanych sukcesem Shreka.

Nie wiem, co o tym sądzić, ciekawy natomiast jestem, co na temat tego rodzaju produkcji myślą czytelnicy popbloga. Czy rzeczywiście tego rodzaju „oszukiwanie”, kręcenie kolejnych rebootów jest według czytelników objawem totalnej komercjalizacji? Może wcale tak nie jest? Co sądzicie o tego rodzaju produkcjach?

{ 5 komentarze... przeczytaj lub skomentuj }

  1. Pytanie, czy można skomercjalizować coś, co od początku było komercyjne? Producenci oryginalnych Star Treka, X-Men, czy Terminatora nie mieli jakiś wygórowanych artystycznie ambicji. To była czysta rozrywka, fakt, że czasem zahaczająca o poważne tematy i ideologie, ale w końcu jednak tylko rozrywka. Komercyjna, bo przecież to w końcu Paramount i Hollywood, a nie Handmade Films, czy nawet nie Miramax.

    Co do rebootów, to moim zdaniem jest to jeszcze jeden pod-gatunek, czy jak to tam nazwać, właśnie po sequelach, prequelach itp. Przejściowa moda, którą można pooglądać i która prędzej czy później przeminie, kiedy przyjdzie czas na coś nowego, ale mnie np. mniej uwierająca niż remake-i.
    W przypadku Star Treka XI producenci pewnie uznali, że z oryginałów nie da się już nic więcej wycisnąć (chociaż ja bym chętnie zobaczył np. coś na podstawie VOY czy ENT) więc zaserwowali AU, który swoją fabułą bardziej przypomina fan fiction niż cokolwiek innego. I właśnie żeby się nie zżymać na to nowe "dzieło" Abramsa, nie należy traktować tego jak kanonu (co zresztą odnosi się tez do innych rebootowych produkcji).

    Czyli odpowiadając na początkowe pytanie: reboot - może być.

    OdpowiedzUsuń
  2. ano właśnie, komercyjne intencje, cele były oczywiste. Jedyna nieoczywistość wiąże się z ewentualną autoironią twórców i pójściem w kierunku transgresji. A tu chyba jej nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  3. @ad00absurdum - pytanie - czy ta konsumpcja nie jest zbyt ostentacyjna, czy nie przekracza granicy dobrego smaku?

    Faktycznie - remakei wkurzają bardziej;)

    Jeśli jako kanonu nie traktować tego co robią wytwórnie, a patrzeć na to bardziej jak na fanfiction, to świat staje na głowie;)

    @jah - transgresji tu faktycznie mało

    OdpowiedzUsuń
  4. pytanie - czy ta konsumpcja nie jest zbyt ostentacyjna, czy nie przekracza granicy dobrego smaku?

    Przynajmniej jest w tym jakaś kreatywność, więc bądźmy wyrozumiali. Ja powiedziałbym, że nie przekracza.

    Jeśli jako kanonu nie traktować tego co robią wytwórnie, a patrzeć na to bardziej jak na fanfiction, to świat staje na głowie;)

    Można to traktować jako kanon alternatywny (skoro np. w ST XI to i tak AU, więc neguje cały "normalny" kanon z wyjątkiem - o ironio - ENT), albo tzw opcjonalny. Nie wiem jak inne fandomy, ale fani Star Treka mają już w tym pewną wprawę, bo żeby nie przewrócić się od tego co wyczyniali Berman i Braga przy ENT to trzeba być bardzo tolerancyjnym albo traktować pewne rzeczy jako właśnie "opcjonalne". Zresztą sądząc po narzekaniach trekowych purystów to ST XI właśnie tak jest traktowany. Jako nie-kanon, znaczy się.
    Poza tym, to jak tak się temu przyjrzeć to można by skonstruować argument, że rebooty to usankcjonowana forma fan fiction (albo przynajmniej jej mniej radykalnych przejawów). Podstawy są te same: "piszemy wszystko od nowa z jedną zmianą", "co by było gdyby" itp. Tak / Nie? *niepotrzebne skreślić* :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. dzięki za wnikliwą analizę kanonu:)

    OdpowiedzUsuń

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -