28 sty 2009

Ostatnio trzeba się było czegoś nauczyć na pamięć, najlepiej szybko i trwale… No cóż, prowadziłem już w swojej karierze dydaktycznej przedmiot zatytułowany „Technologia pracy umysłowej”, na którym przekazywałem studentom wiedzę na temat różnorodnych technik szybkiego uczenia się, począwszy od tego, jak szybko czytać, jak skutecznie zapamiętać i w końcu jak przekonać wykładowcę do tego, że się wiedzę zdobyło. No cóż, nie pytałem studentów, czy przekonani są do metod takich jak przykładowo mapy myśli, poszerzanie pola widzenia w czasie czytania, dzielenie tekstu, którego uczy się na pamięć na mniejsze fragmenty czy też do metody skojarzeń. Ja w owe metody nie wierzę – nie potrafię ich zastosować w praktyce. Niewiara w owe techniki to moje subiektywne odczucie – z całą pewnością jestem w tym względzie odosobniony wśród wielu znajomych. Z doświadczenia wiem, że wielu ludzi jest owymi technikami zafascynowanych i wierzy w ich skuteczność. Być może jest tak, że to ja nie potrafię ich skutecznie wykorzystać. A być może ludzie wierzą w owe techniki ze względów innych niż tylko ich sprawdzona skuteczność.

Może wierzą w nie dlatego, że media zarzucają obrazami ludzi o nieprzeciętnych możliwościach, potrafiących przeczytać kilkuset stronnicowe książki w bardzo krótkim czasie czy zapamiętać niewiarygodne ilości informacji bardzo szybko i trwale. Co chwilę słyszy się o nowych rekordach z tym związanych. Wiary w efektywność tego rodzaju technik szukać można również w psychice ludzi. Jak eksperymentalnie udowodnił znany psycholog Stanley Milgram – ludzie wierzą i ufają autorytetom. Owa skłonność do opierania się w swych sądach na kimś, kto jest ekspertem i z całą pewnością zna się na danym zagadnieniu, leży również u podstaw wiary w efektywne techniki nauczania. Jeśli na ryku istnieje kilkanaście książek na ten temat, znani badacze mózgu w rodzaju Tonego Buzana od kilkudziesięcioleci prowadzą naukowe badania, mające wykazać skuteczność owych technik – to czemu w nie nie wierzyć - ekspertom twierdzących o ich niezawodności się ufa. Wiara w metody efektywnego nauczania budowana jest poza tym na zasadzie tak zwanego „stwierdzenia Barnuma”, które określa opis osobowości, skonstruowany w taki sposób, że jest on prawdziwy w odniesieniu do niemal każdej osoby. Chociaż na stwierdzeniu tym bazują przede wszystkim horoskopy, doskonale służy ono również poświadczaniu wiarygodności i efektywność różnych metod uczenia. W lekturach je opisujących aż roi się bowiem od elementów, które podsumować można jednym zdaniem – „umysł każdego człowieka ze swojej natury predysponowany jest do szybkiego i efektywnego uczenia, nic nie stoi na przeszkodzie, aby w ten sposób uczył się każdy człowiek”.

Ja w takie przedstawianie sprawy nie wierzę.


{ 8 komentarze... przeczytaj lub skomentuj }

  1. Hej Piotr! Powiem szczerze, że uważam, że przynajmniej część tych metod jest po prostu skuteczna:) Może nie w tak spektakularnym stopniu, jak chciałyby to osoby zarabiające na uczeniu ich stosowania, ale są (znam nawet żywy przykład ich skuteczności). Nie byłabym psychologiem, gdybym nie wierzyła, że zdolności poznawcze, takie jak pamięć można rozwijać. Jeśli można ćwiczyć kondycję fizyczną można też ćwiczyć umysł, a nawet kreatywność (w tzw ujeciu egalitarnym - polecam Nęcką). Na przykład osoba czytająca codziennie ksiażki, będzie czytać szybciej, niż ktoś w swoim życiu rozszyfrowywał wyłącznie love foto strory w Bravo (też przykład z życia wzięty). A osoba, która uruchomi wiele zmysłów ucząc sie czegoś zapamięta materiał szybciej i na dłuzej niż ktoś kto wkuwał na pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  2. hm - jeśli chodzi o rozwijanie umysłu to faktycznie chyba masz rację. Sam widzę po sobie, że moja pamięć z roku na rok jest lepsza. Chodziło mi raczej właśnie o to, że często te techniki przedstawia się jako cudotwórstwo - a tymczasem wymagają one długiej praktyki i ćwiczeń.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Panią Magdą.Czytanie jest(oczywiście nie jedynym) stymulatorem rozwoju ludzkiego umysłu. Tak to jest,że jedni muszą płacić za to, co inni mają za darmo.Prawdziwy jednak potencjał naszego umysłu odkrywamy wtedy,kiedy nauczymy się(nie wkujemy) czegoś,czego nie chcemy się nauczyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Prawdziwy jednak potencjał naszego umysłu odkrywamy wtedy,kiedy nauczymy się(nie wkujemy) czegoś,czego nie chcemy się nauczyć"

    Czyli witamy na studiach;)

    OdpowiedzUsuń
  5. „umysł każdego człowieka ze swojej natury predysponowany jest do szybkiego i efektywnego uczenia, nic nie stoi na przeszkodzie, aby w ten sposób uczył się każdy człowiek”.
    - taka oto kamienna tablica powinna wisieć na każdej polskiej szkole.
    Wyobraźmy sobie,że nie ma przeszkód.To czego mamy szybko i efektywnie nauczyć młode pokolenie?

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tym, że sam napisałeś, że różni ludzie mają różne zdolności...
    Jak rozwiązać problem nierówności w szkole...

    OdpowiedzUsuń
  7. Uważam, że te różnice można zminimalizować, ale(tak mi się zdaje)nadal w polskich szkołach te próby polegają na leczeniu objawowym.Otóż uczniowi pomaga się w osiągnięciu pewnego wymaganego poziomu(dostaje pozytywną ocenę z danego przedmiotu,może lepiej czyta itp.), po czym pozostawia się go samemu sobie.Warto byłoby przy okazji tej pomocy popracować nad wpojeniem mu pewnych nawyków uczenia się. Łatwiej byłoby mu odnaleźć się w szkole z przeświadczeniem, że pewne rzeczy można przyswoić stosując własną,przećwiczoną i skuteczną metodą uczenia się.Zmieniłby się również status zajmowanej przez niego pozycji w klasie.
    Inspiracją do tej wypowiedzi był dzisiejszy występ Pani Justyny Kowalczyk w biegach narciarskich PŚ.

    OdpowiedzUsuń
  8. dobry pomysł - zajęcia, które mają uczyć jak się uczyć przy maksymalnie indywidualnym podejściu do ucznia.
    Może jakaś petycja do ministra;)

    OdpowiedzUsuń

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -