11 sty 2009

Internet roi się od charakterystycznych tylko dla tego medium celebrities. GagaZ, Mia Rose czy Gracjan Roztocki (rysunek obok przedstawia tę gwiazdę Internetu) to niezwykłe postacie. Oto kilka myśli na temat internetowych idoli.

Przede wszystkim należy wyróżnić dwa rodzaje internetowych celebrities. Istnieją tacy, którzy tworzeni są odgórnie, przez różnego rodzaju firmy bądź portale, zwykle w ramach internetowych kampanii, mających wypromować jakiś produkt bądź markę. Dobrym przykładem jest GagaZ – rzekomo piosenkarka, tak naprawdę gwiazda stworzona, aby wypromować środek na zgagę. Drugi rodzaj internetowych idoli to ci, którzy kreowani są oddolnie, poprzez samą społeczność internautów. Nie ma nic dziwnego w tym, że tego rodzaju celebrities znaleźć możemy coraz więcej – elektroniczna sieć jest przecież swoistą agorą, a więc miejscem gdzie wypowiedzieć się może każdy – nawet ten maluczki. Jest to twór demokratyczny, w którym słychać głos ludu decydujący o tym, kto stanie się gwiazdą, a kto przepadnie na wieki. To internauci w swoistym demokratycznym głosowaniu tworzą celebrytę, tak jak w wypadku chociażby Mii Rose. Jeśli dodamy do tego poczucie anonimowości, które odczuwa przeciętny użytkownik sieci oraz jej astygmatyczność, czyli nieistotność cech społeczno-demograficznych, jasne stanie się, dlaczego internauci tak chętnie naznaczają kogoś ze swojej grupy, czyniąc go obiektem ogromnej uwagi. Działa tutaj psychologiczne zjawisko rozmycia odpowiedzialności. Jednostka nie ma najmniejszych oporów w zagłosowaniu na kogoś w wirtualnych wyborach, odwiedzeniu czyjejś strony, ściągnięciu czyjegoś amatorskiego filmiku, wpisaniu się do księgi pamiątkowej, czyli nie ma oporów przed oddawaniem hołdu gwieździe. Internauta czuje się anonimowo, postępuje nadto jak setki innych przed nim.

Celebrities pełnią w internetowej społeczności niezwykle istotną rolę, wynikającą z tego, że w społecznościach sieciowych nie ma jakiejś wyraźnej klasy dominującej, grupy internetowe nie są obciążone tradycyjnymi barierami społeczno-ekonomicznymi, hierarchią, itp. Nie ma jakiejś wyraźnej struktury nierówności – po prostu albo się jest członkiem, albo nie. Społeczności wirtualne są raczej poza podziałami statusowymi istniejącymi w realu, rozmywają je i likwidują. Nie tworzą również nowych podziałów. W sytuacji tak niewyraźnej hierarchii społeczność potrzebuje jakiegoś spoiwa, czegoś co trzymałoby uczestniczących w niej ludzi razem, stanowiło o ich wspólnocie. Spoiwem owym stać się może gwiazda wykreowana przez społeczność. Jej członkowie mogą o niej plotkować, wzajemnie wymieniać się związanymi z nią linkami, zdjęciami, filmikami, itd.

Badacze sieci, aby opisać funkcjonowanie społeczności internetowych, posługują się pojęciem zbiorowej inteligencji. Oznacza ona nic innego, jak zdolność tworzenia przez internautów wspólnej wiedzy, wspólnej kultury - Internet staje się nową sferą publiczną. Wraz z rozwojem sieci jej użytkownikom dostarczane są coraz to nowe narzędzia tworzenia owej sfery – jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych mało kto słyszał o czymś takim jak blogi czy komunikatory. Nic nie wskazuje, aby ten gwałtowny rozwój Internetu został zahamowany, nic nie wskazuje również na to, że przestanie on być wspomnianą demokratyczną agorą. Nic zatem w końcu nie wskazuje, że na znaczeniu stracą internetowi gwiazdorzy – wręcz przeciwnie – zjawisko to może być tylko bardziej popularne oraz widoczne.

Po co ludziom internetowi celebrities? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy zdać sobie sprawę, że internetowe gwiazdy wcale nie są tak odległe od ich odpowiedników z realu, a więc gwiazd telewizyjnych, muzycznych czy sportowych. Wspomniałem już wcześniej, że elektroniczna sieć to demokratyczne miejsce, w którym użytkownicy powołują gwiazdy do życia. Tak naprawdę jednak nie inaczej jest w przypadku innych mediów - to my, ich odbiorcy, tworzymy celebrities, choć dzieje się to zdecydowanie mniej bezpośrednio. Nie ma nic przypadkowego w tym, że przemysł kulturalny co chwila produkuje nowe osoby, których losami warto się interesować oraz o których warto rozmawiać. Media, produkując celebrytów, tak naprawdę odpowiadają na istniejące już zapotrzebowanie. Gwiazdy się tworzy, bo przeciętny odbiorca potrzebuje kogoś, kogo musi podziwiać, z kim się identyfikuje, z kim warto się utożsamić, kogoś kto prezentowałby style życia istotne dla społeczeństwa oraz byłby jego medialną reprezentacją. Gwiazdy są również potrzebne, bo ludzie, interesując się nimi, doznają bardzo przyjemnego odczucia – czują, że są blisko celebrities, że przynależą do ich świata, uwalniają się natomiast od swojej szarej rzeczywistości. Celebryci, których losy śledzimy codziennie, stają się nam bliscy, są w naszym zasięgu, jak stwierdził prof. Zygmunt Bauman, są „obcy wszak bardziej od najbliższych sąsiadów nam znani”. Tak samo w Internecie – ludzie chcą się móc z kimś identyfikować, chcą, aby w ich życiu pojawił się ktoś znaczący, ktoś kto poprawiałby ich samopoczucie. Niezwykle ważne jest to, że sieć czyni gwiazdy bliskimi jak nigdy dotąd. Są one bliżej niż w telewizorze, bliżej niż w gazecie, są bowiem o jedno klikniecie myszki od nas, możemy wysłać im e-mail czy porozmawiać na czacie - to my, poprzez naszą zbiorową inteligencję owe gwiazdy tworzymy. Ich bliskość zatem może być jeszcze jednym czynnikiem tego, że sieciowe gwiazdy będą na znaczeniu zyskiwać, a ich przyszłość jest świetlana.

Napisz coś

Subskrybuj wpisy | Subskrybuj komentarze

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -