27 lis 2007

Post zaczynam od filmików, pokazujących jak „klon Myszki Miki” uczy dzieci islamskie nienawiści oraz wpaja im poglądy o przewadze islamu.


Obraz znalazłem na blogu Think a Head, na ciekawym poście o tym, jak fundamentaliści islamscy wykorzystują Internet oraz inne media do swoistego marketingu. Skierowany on jest głównie do dzieci i ludzi młodych, a używa takich platform przekazu jak Internet (według cytowanego raportu w sieci jest sześć tysięcy stron terrorystów), grafika, opowiadanie, komiks. Szczególnie ciekawy jest opis gry komputerowej, w której sterujemy irańskimi komandosami, mającymi odbić z rąk Amerykanów i Izraelczyków, dwójkę porwanych irańskich naukowców (filmiki poniżej).


Jak widać w wojnie Dżihadu z McŚwiatem, przedstawiciele tego pierwszego nie wahają się wykorzystywać narzędzi tego drugiego. Krytyka (że użyję tak delikatnego słowa) popkultury nie przeszkadza terrorystom na aktywne jej wykorzystanie. Nie jest to specjalne odkrycie. Pisał o tym w klasycznym już dziele Benjamin R. Barber - to właśnie on stworzył wyrażenie Dżihad vs McŚwiat. I choć przez to pierwsze rozumiał nie tylko fundamentalizm islamski, ale wszystkie siły, także te odśrodkowe, starające się przeciwstawić globalizacji, to jednak terroryści islamscy kojarzą się z antyamerykańską i antyglobalizacyjną opozycją najsilniej. Przede wszystkim ze względu na radykalizm, bezwzględność, a także nie ma co ukrywać – medialny rozgłos.

Wracając jednak do ich związku z popkulturą, można przywołać to, co opisuje Barber. Mówi on o trzech sektorach usług – tradycyjnym, obsługi instytucji i specyficznym inforozrywkowym telesektorze. Pracownicy tego ostatniego „kreują świat znaków i symboli, służących jako nośniki informacji, komunikowania się i rozrywki” (Barber B.R., Dżihad kontra McŚwiat, Warszawa 2001, s. 101). Są to filmowcy, muzycy, twórcy reklam, dziennikarze, programiści komputerowi, intelektualiści, pisarze itd. Według Barbera ten kto przewodzić będzie inforozrywkowym telesektorem, ten zdobędzie władzę na świecie. Póki co przewodzi jemu niewątpliwie McŚwiat (dominującą pozycję zdobywają w telesektorze wielkie korporacje). Jak jednak widać, między innymi z powyższych przykładów, Dżihad również aktywnie wkroczył na ten front wojny, pragnąc zmierzyć się z McŚwiatem na jego warunkach.

{ 3 komentarze... przeczytaj lub skomentuj }

  1. Nie dziwi mnie wykorzystywanie nowych możliwości. W Polsce radykalne ruchy narodowo- katolickie również korzystają z masowych mediów, żeby promować swoje idee (casus TV Trwam i Radia Maryja). Nie mówią oczywiście o używaniu AK-47 i nadchodzącej śmierci, bo nie przyjęło się w Polsce korzystanie z tak radykalnych haseł i na pewno nie do tego dąży ojciec Rydzyk. Ale trzeba zwrócić uwagę, że dla Palestyńczyków przedstawione przez Ciebie programy dla dzieci są częścią wojny o wyzwolenie, stąd radykalna retoryka. Zastanawiam się, czy gdyby podczas zaborów Polski istniały współczesne media, Polacy nie namawialiby w podobny sposób do działalności partyzanckiej i wojny o wyzwolenie, którą zaczęliśmy po amerykańskim praniu mózgu nazywać bezrefleksyjnie terroryzmem. Nie oznacza to, oczywiście, że zgadzam się z propozycjami Al Aqsy.

    Niebezpieczne dla Zachodu (który nawet jeśli krzyczy o przemocy wobec Arabów i próbuje z tym walczyć, to jednak czerpie z wojen korzyści) jest coraz częstsze wykorzystywanie mediów masowych- telewizji, internetu i nawet gier wideo (może nie do końca powinienem je określić masowymi) do promocji określonego światopoglądu przez islamistów.

    Zachód aktywnie wykorzystuje media do promocji zachodniego stylu życia i prymatu zachodniej cywilizacji, dlaczego nie mieliby tego robić przedstawiciele innej cywilizacji, narzędziami tej pierwszej. Nie możemy przecież wymagać, by wsiedli na wielbłądy, ten etap mają dawno za sobą, tak jak my konie, trudno stwierdzić co jest osiągnięciem zachodu a co islamu (nawzajem zawdzięczamy sobie wiele). Ale, jak pisałem, jest to bardziej niebezpieczne dla zachodu niż ascetyczne pomysły wahabitów.

    Dzięki mediom radykalni islamiści mogą szybko zawłaszczyć kulturę i przyczynić się do jeszcze większego zradykalizowania antyzachodnich nastrojów. Mogą też jeszcze gorliwiej przekonywać do zmiany zdania samych Europejczyków, Amerykanów. Ci ostatni zresztą mogą dostać od islamu swoją własną bronią- US Army promowało grę America's Army, a jak widać irańscy studenci potrafią zrobić grę przedstawiającą rzeczywistość z zupełnie innej perspektywy.

    Konkludując mój za długi wywód- jeśli kraje islamskie postawią na nowe technologie, nie tylko wojskowe, czeka nas wojna na komunikaty, która krajom arabskim pozwoli się zjednoczyć w warstwie popkulturowej, wyzbyć zachodnich kompleksów i dążenia za coca-colą i w przyszłości być może skutecznie przeciwstawić zachodowi. Pieniądze i potencjał ludzki już mają...

    OdpowiedzUsuń
  2. --> pajeczaki
    Faktycznie mocne

    --> GDS
    Dzięki za bardzo ciekawy komentarz...

    Po pierwsze - nie wartościuję. Nie popieram którejś ze stron konfliktu islamistów z McŚwiatem. Podobnie jak Ty uważam, że definicja terrorystów, tak ochoczo stosowana przez Pana Busha, to po prostu pr-owskie usprawiedliwienie "zaprowadzania demokracji" na świecie. Praniem mózgu bym tego jednak nie nazwał, podobnie jak "walczących islamistów";) nie przyrównywał do polskiej partyzantki. Takowa atakowałaby raczej obiekty kulturalne, a nie cywilne. Inne są poza tym realia polityczne, społeczne, historyczne.

    Celem moim nie było również krytykowanie islamu za wykorzystanie narzędzi zachodu. Jest to naturalny proces. Wynika on po prostu z pewnej przewagi McŚwiata. Już dawno zdobył on pozycję dominującą nad państwami islamskimi. Jak twierdził chociażby Wallerstein podział an centrum i peryferie był wynikiem pewnych procesów kulturowych. Stał się nieuchronny w momencie, w którym kręgi kulturowe, takie jak np. islamski, zaakceptowały definicję nowoczesności, sformułowaną w kręgu naszym. Definicję, której ogromna siła perswazyjna wynikała z niewątpliwych, bo empirycznie obserwowalnych, przewag technologicznych zachodu.
    Powodów dlaczego islamiści nie mieliby wykorzystać owych przewag, aby wyzwolić się z "zachodniej uprzęży" nie widzę...

    Z całą pewnością jednak "paradoks" ten ma jakiś specyficzny, przewrotny urok... ;)

    OdpowiedzUsuń

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -