10 paź 2007

Polecam do przeczytania w Gazecie.pl tekst K. Godlewskiego „Buddyzm i popkultura”. Autor pisze o związkach między kulturą popularną i religią, pokazując, że ta ostania często jest inspiracją wielu popkulturowych tekstów czy zjawisk. Artykuł koncentruje się głównie na buddyzmie, ukazuje fascynację kultury zachodniej tą religią, co opisane jest na przykładzie takich opowiadań transmedialnych jak Gwiezdne Wojny (George Lucas to podobno buddysta) czy Matrix jak również na przykładzie muzyki Beatlesów i Nirvany oraz filmów Mały Budda, Kundun czy Siedem lat w Tybecie.

Tego rodzaju powierzchowne związki kultury zachodu z buddyzmem są dosyć oczywiste. Każdy z nas ma chyba choć jednego znajomego zafascynowanego tą religią. To na ile prawdziwe jest to zafascynowanie, a na ile jest to coś co nazwać można wybiórczym popbuddyzmem, opartym na wyciąganiu z prawdziwej religii tylko pewnych elementów, to już oczywiście inna sprawa. Faktem jest jednak, że buddyzm jest trendy [czy raczej jazzy ;)], o czym świadczą wspomniane przeze mnie popkulturowe teksty czy zjawiska takie jak ruch New Age (choć akurat ten stracił ostatnio na popularności).

Związki między kulturą popularną a religią ujawniają się jednak nie tylko na płaszczyźnie buddyzmu, o czym również wspomina autor artykułu (pokazując judeochrześcijańskie inspiracje Matrixa oraz taoizm w Gwiezdnych wojnach). Z całą pewnością zatem stwierdzić można, że te dwa obszary są ze sobą ściśle powiązane. Przede wszystkim z tego względu, że podstawą obydwu są uniwersalne mity i symbole charakterystyczne dla wielu różnych kultur świata. Dychotomia dobro-zło, cnota-grzech, motyw iluzji i pustki świata oraz życia pozagrobowego obecne są zarówno w religii jaki i w popkulturze. Powiązań tych dwóch obszarów wskazać można zresztą o wiele więcej. Zastanawiać się również można nad innymi aspektami ukazującymi ich styczność, ot chociażby zasadne zdaje się pytanie - czy kultura popularna jest w stanie stworzyć nową religię? Według artykułu z 2 numeru Kultury Popularnej z 2005 roku, jest to jak najbardziej możliwe. Tekst opisuje wynik spisu powszechnego w Wielkiej Brytanii z 2001 roku, w którym aż 390 tysięcy Brytyjczyków w polu religia wpisało Jedi (wspomina o tym również autor artykułu z Gazety.pl). Również patrząc na neopogan, na przykład religię Wicca, dopatrywać w niej można się inspiracji popkulturowych.

{ 4 komentarze... przeczytaj lub skomentuj }

  1. Pop kultura to wszystkożerna kreatura ;)

    Przyznam, że mnie swego czasu uwiódło mnie buddyjskie rozumienie psychiki człowieka, to, co zwłaszcza dotyka kwestii uzależnień, nawyków oraz pratyki uważnego życia. Wydaje się mieć sens w oderwaniu od buddyzmu traktowanego per se.
    Wracając do tematu, sądzę, że to dopiero początki mariażu buddyzmu z popkulturą. Kultura Wschodu jest w ofensywie

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście - "ofensywa wschodu trwa"... Mam tylko nadzieję, że nie dożyję czasów kiedy każdy będzie chodził ze swoim mini-kołowrotkiem do odprawiania mantry.;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Z całą pewnością zatem stwierdzić można, że te dwa obszary są ze sobą ściśle powiązane".
    Wybacz, ale nie powinieneś pisać o tym jak o jakimś odkrywczym stwierdzeniu. Religie miały w historii cywilizacji kluczowy wpływ na ich rdzeń aksjologiczny. Zachodnia popkultura jest (wbrew temu, co mówią starego typu badacze o tzw. uczestnictwie w kulturze, kiedyś zwanej wyższą) nasza kulturą i jest cała przesiąknięta mutacjami wartości wyrosłych z chrześcijaństwa.

    „Dobro-zło, cnota-grzech, motyw iluzji i pustki świata” są obecne w popkulturze nie dlatego, że ma ona jakieś „wspólne zainteresowania” z religią, ale dlatego, że religia stanowi jeden z najbardziej fundamentalnych składników kultury i cywilizacji. A pojedyncze sięganie do religijnych motywów czy mitów to już zupełnie inna sprawa.

    A fascynacja Wschodem - jak wszystkim: Internetem, poezją, wspinaczką czy ogrodnictwem - odbywa się na różnych poziomach. Od przebierania się w kolorowe szatki po głębokie i krytyczne studiowanie. I chyba nie ma w tym nic złego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tomku, jak sam piszesz - "zachodnia popkultura jest (...) nasza kulturą i jest cała przesiąknięta mutacjami wartości wyrosłych z chrześcijaństwa" - czy nie jest to dostateczny dowód na związek popkultury z religią?;) I o wykazanie tego właśnie w tym krótkim poście chodziło.:)

    Nie podjąłem się w nim rozstrzygania, który z obszarów, religia czy popkultura, silniej na siebie oddziałują. Zresztą wydaje się, że samo zagadnienie siły wpływu popkultury na religię, bądź odwrotnie, nie ma większego sensu. Kultura popularna jest kulturą dominującą i jako taka ma ścisły związek z religią, która jak sam napisałeś jest "dominującym składnikiem kultury".

    Twoja uwaga zmusza jednak do zastanowienia się nad siłą oddziaływania na siebie tych dwóch obszarów.

    Religia z cała pewnością wpływa na popkulturę, ale jest również przez nią kształtowana. Choć to duże uproszczenie, ale czyż w Polsce nie postrzega się katolicyzmu od choćby przez pryzmat Radia Maryja czy, z drugiej strony, autorytetu JPII.

    Zaryzykowałbym stwierdzenie, że we współczesnym społeczeństwie, społeczeństwie popkulturowych spektaklów medialnych, to właśnie popkultura w coraz większym stopniu określa i wyznacza ramy religii.

    OdpowiedzUsuń

- 2007-2015 - PIOTR SIUDA - CC BY 3.0 -