![]() |
| Źródło: www.stabilitees.com |
Przede wszystkim wyśmiany jest potoczny pogląd, w myśl którego ludzie są w sieci kapitanami swoich własnych nowomedialnych statków, to znaczy swobodnie żeglują po niezmierzonym oceanie internetowych przekazów. Każdy, kto tak uważa, cechuje się krótkowzrocznością, bowiem nie uwzględnia potworności czających się w trzewiach internetu, to znaczy niewidocznych na pierwszy rzut oka mechanizmów algorytmizacji oraz segregowania i profilowania użytkowników. Mechanizmy te służą dostarczaniu internautom treści mających najlepiej odpowiadać ich zainteresowaniom oraz być zgodnymi z historią sieciowego surfowania. Cel „podglądania” jest najczęściej komercyjny; chodzi po prostu o dostarczanie takich reklam, które wzbudzą w każdym chęć posiadania nowych rzeczy. Pieczołowicie gromadzone dane są sprzedawane marketingowcom oraz sprzedawcom. Personalizacja ma jednak wpływ nie tylko na to, jakie ogłoszenia widzimy; decyduje również o typach oferowanych nam usług, rodzaju docierających do nas wiadomości czy proponowanej rozrywce. Skrupulatne „szpiegowanie” wszelkich ludzkich poczynań w internecie zmienia sposób postrzegania siebie oraz otaczającego nas świata. Niestety nie są to zmiany na dobre, personalizacja niesie ze sobą wiele negatywnych konsekwencji.












